PIERWSZY POLSKI WYWCZAS

Zośku,
wywczasZaliczyliśmy pierwszy klasycznie polski wywczas. Przez tydzień siedziałaś w dzikim lubuskim buszu, gdzie zasięgu mówi dobranoc. Zamoczyłaś swój tłusty kuper w nieskazitelnie czystej, wapiennej wodzie i o mały włos nie złapałaś tam wilka. Adekwatnie do miejsca, tradycyjnie darłaś ryja jak w lesie – kochamy to ;).

Podobno rodzice optymiści zabierają na plażę leżak, Twoi wzięli go dla Ciebie. Spędziłaś w nim 30 sekund, wyczochrałaś misia, wymemłałaś żyrafę, wylizałaś piłeczkę_zjeść_się_jej_nie_da, po czym kazałaś się nosić w żywej lektyce marki Tata. Rodzice Osły ciągle dają się na to namawiać. Pełni empatii towarzyszą Ci w rozpoczynającej się akcji Ząb Du.pa Zębowa. Jesteś już strasznym ślinokapem. Sezon na rozszerzania diety o ibuprofen i paracetamol uznajemy za oficjalnie rozpoczęty.

Z radością wróciliśmy do domu ;).

MAMY ZE SOBĄ WIELE WSPÓLNEGO

Kochana Zośku,

klonPodobno mamy ze sobą wiele wspólnego.

Jesteś oazą spokoju, uosobieniem równowagi i cierpliwości. Nie wiesz co to pośpiech, dynamiczny przypływ emocji i atomowy wybuch złości. Ale chyba jednak wiesz. Ja też wiem.

Potrafisz w skupieniu przemyśleć swoje potrzeby i zminimalizować je do minimum.

Potrafisz zaczekać z ich realizacją i w żółwim tempie je egzekwować.

Nie potrafisz! Ja też nie!

Nic nie musi być już i teraz… Musi!

Chyba nie lubisz różowego koloru. Na widok landrynkowych kokardek i falbanek przeraźliwie krzyczysz i upodabniasz się do Gargamela. Ja też wolę smerfy i czachy.
Potrafisz naburmuszyć się jak Gremlin, nadąć jak ropucha i zezłościć jak wkruwiony miotłą szerszeń. Ale ja z pewnością nie ;).

Mamy też wspólne geny, florę bakteryjną i przeciwciała IgG.
Mamy jeszcze wspólnego Odważnego by z nami wytrzymać. Tata się nie nudzi ;).

NAJZOŚKA

Zośku,
Czasami dajesz nam do zrozumienia, że nie chcesz mieć rodzeństwa i nawet nie chcesz byśmy o “ZośceBis” pomyśleli. Wiemy, że trudno Ci znieść potencjalną konkurencję. Zachowanie wolnych rąk matki i ojca jednocześnie wydaje Ci się końcem świata i wybujałą fanaberią leniwych rodziców. Obawiasz się utraty stołka rodzinnej celebrytki. Być może sen z powiek spędza Ci wizja dewaluacji twoich jęków lamentów i rzewnego płaczu, gdy mleczarnia ma kilkusekundowe opóźnienie w dostawie mleka lub zbyt długo narażona zostałaś na bezpośredni kontakt z powierzchnią płaską.

NajzoskaCzasami dajesz mi tak w kość, że chciałabym komuś oddać z nawiązką. Komu?… Jeśli dalej chcesz być lulana na piłce i kołysana w objęciach Taty, pomyśl o zmianie strategii. Tylko nie bierz przykładu z Matki, bo ja dyplomatycznie potrafię się tylko zjeżyć, nabzdyczyć i unieść ironią.

Dla mnie i dla Taty i tak jesteś NajZośką.

JESZCZE NIGDY

Zośku,
zoska 6Jesteś jednak jeszcze lepsza od kota.
Jeszcze nigdy nie próbowałaś odgryźć mi ręki (także podczas pakowania Cię do chusty), choć niedyskretne próby wessania mojego palca i zeżarcia moich cycków czynisz codziennie. Nigdy nie skradłaś mojej kanapki, choć rzadko pozwalasz mi ją spokojnie zjeść. Nigdy nie wbiłaś we mnie swoich pazurów, choć uczepiona mnie jesteś jak małpka. Nigdy nie musiałam wyciągać twoich kłaków z talerza, choć ja swoje znalazłam w twojej kupie… Jeszcze nigdy nie nalałaś mi na dywanik w łazience, choć do kuwety też jeszcze nie.

Wiele jeszcze przed Tobą. Nigdy jeszcze nie było tyle przede mną.

CHUSTOPUPA

Zośku,
zoska 5Uwielbiam nosić twoją zachustustowaną pupę. Dziś byłaś zielonym żółwiem. Z pewnością jest Ci ciasno, niewygodnie i obrzydliwie gorąco (matka jest sadystką). Dlatego tak smacznie śpisz. Pochrapujesz wtedy jak Twój Tatuś :). Męża mogę w nocy z łokcia strzelić, natomiast twoje gardłowe chrumkanie jest jak koncert fortepianowy i śpiew syren w duecie.

ZOŚKUFO

Zośku,
zoska 4Dla mnie też czasami jesteś jak UFO, często jak ET (może raczej “eat me”). Dziś, wraz z Tarapatoliną i UFO_seniorami chcieliśmy Cię wysłać na Księżyc, ale  Ojciec herbu Tata_zawsze_ratuje_córkę_z_opresji nam zabronił.

MINA

Zośku Mała Złośnico,
zoska 3Czuję się przy Tobie niczym saper. Odłożenie Cię na drzemkę jest jak rozbrajanie tykającej bomby. Jeden niefortunny, niezgrabny ruch, zbyt głęboki oddech lub szelest włosów i wybuchasz rozrzucając ładunek żalu i złości. Szczęśliwie dajesz zawsze kolejną szansę…i kolejną…i jeszcze następną…

MĘCZYMATKA

No dobra Zośku,

zoska 2Dziś jesteś dla matki łaskawa. Po wczorajszym proteście w czasie chustowania, dziś dałaś się sprawnie zamotać i nie wiłaś się przy tym jak węgorz w przydrożnej sadzawce. Gapo Ty mała, pozwoliłaś się zbałamucić figlarnemu Morfeuszowi i tkwiłaś w jego uścisku prawie 2 godziny. Naughty girl!

Dzięki córko Zofio Męczymatko rodu Drzeryja, spacer obydwu nam dobrze zrobił, Ty możesz mnie dalej urabiać i patrzeć jak z każdym kolejnym dniem mięknę niczym porządnie zasikana pielucha, a ja dalej mogę cieszyć się tym moim macierzyństwem.

Bajka.

PINGWINEK W DZIOBIE

Kochana Zośku,
Od 1h siedzimy, słuchamy Mozartazoska 1 i delektujemy się sobą. Ty smacznie śpisz, znowu ofukałaś wózek, wzgardziłaś swoją ukochaną chustą, wyśmiałaś łóżko i kolejny raz nie dałaś swojej szanownej dupce dotknąć powierzchni płaskiej. Mi ścierpła ręką, dostałam kręczu szyi a okoliczne insekty wyprawiły sobie krwawą ucztę na moich stopach. Jednak zrobię wszystko byś wreszcie się wyspała (słownik w komórce zmienia mi to słowo na “wysrała” – tego też Ci życzę :) ), więc trzymaj sobie tego pingwinka w dziobie jak najdłużej.
Twoja Mama