CASE REPORT

To nie jest kolejny milusi parentingowy blog. Każdy znajdzie tu coś z czym się nie zgadza. Każdy być może znajdzie też coś, co popiera. Tak, jak w życiu, bywa tu różnie. Jest czarno, jest biało, ale jest też i szaro.

Wszelkie prośby o usuwanie wpisów z powodu ich niepoprawności lub niezaspakajania ambicji czytelników (najczęściej zbulwersowanych_nie_wiadomo_czym_mam), nie będą oczywiście uwzględniane. Blog to forma wypowiedzi, która przedstawia subiektywną opinię. Wydaje mi się, że nie zmuszam nikogo do czytania, a tym bardziej do lajkowania nie obliguję.Pi?
Jak przystało na, z pozoru nieuporządkowany, ciąg liczbowy, Pi nadal stara się ustawić siebie w adekwatnym miejscu w szeregu, szeregu tylko jej znanym. Lokalizacja ta zmienia się w zależności od tego jak i kim czuje się Pi. Stan, w jakim się znajduje nie zawsze odpowiada rzeczywistości, a czasami nawet zakrawa o złudne fantazje. Pi lubi chować się za niebanalną iluzją.

Można jednak powiedzieć, że prowadzę niekończące się poszukiwania Dobrej Karmy, z roku na rok znajduję jej coraz więcej. Na co dzień dzielę pasję Hipokratesa. Odnajduję sekrety, odkrywam tajniki, zgłębiam niuanse i obalam mity, które czepiają się medycyny jak rzep kociego ogona.

JESTEM MAMĄ, ŻONĄ I LEKARZEM
W pewien marcowy piątek w 2016 roku w moim życiu pojawiło się Pi-sklątko Zofia.. Medycyna zeszła na dalszy planie. Pewnie jeszcze długo tam pozostanie.