SEN NOCY NIEMOWLETNIEJ

16651579_10155013039688252_823162809_oPo 11 miesiącach owocnej współpracy z Zośką stwierdzam, że okres niemowlęcy to istna magia, magia pod każdym względem. Nic nie jest wówczas jednoznaczne, nic nie jest pewnikiem i niewiele można przewidzieć. Ten czas to istna Magia.

Magicznie nieprzewidywalny jest również sen niemowlaka. Można o tym pisać rozprawy, tworzyć eseje, elaboraty i kroniki. Jest jednak wiele mitów i bajek krążących na temat snu niemowlęcia. Niektóre z nich, wdrażane w życie, bywają szkodliwe zarówno dla dziecka, jak i dla jego opiekunów.

1. Trening snu ratuje jakość życia rodziców.
Słyszałam to wielokrotnie i równie wiele razy się wówczas bulwersowałam. Wielu przechwala się, że te kilka dni “nauki” okazało się wybawieniem i odmieniło ich upiorne nocne życie z niemowlakiem, który perfidnie nie chce iść samodzielnie spać. Wielu doradza by zastosować porady Tracy Hogg, metody Ferbera czy innych “znawców” języka niemowląt. Wszyscy ci specjaliści od snu dzieci są miłośnikami behawioryzmu, który faktycznie prowadzi do określonego celu, ale ogromnym, emocjonalnym kosztem [1]. Jeśli rodzice są skłonni świadomie ponieść konsekwencje takiego treningu, to jest to ich indywidualna sprawa. Mam jednak wrażenie, że większość z nich nie wie jakie rezultaty może przynieść wybrana przez nich ścieżka do ramion Morfeusza. Większość trenerów snu zarzeka się, że ich metody nie są oparte na wypłakiwaniu, że nie ma tam elementu przemocy emocjonalnej nad dzieckiem. W mojej jednak (subiektywnej) opinii, pozostawienie w łóżeczku niemowlęcia, które w jakikolwiek sposób sygnalizuje, że potrzebuje do zaśnięcia bliskości, jest nienaturalne i oddalone od matczynego instynktu, zarówno przy obecności rodzica w pokoju, a tym bardziej przy opuszczaniu przez niego pomieszczenia, w którym próbuje zasnąć jego dziecko. Nawet jeśli maluch nie będzie płakał, a pojękiwał, wołał, to i tak daje on sygnały, że nie chce zasypiać sam, że ma naruszone poczucie bezpieczeństwa, którego nabierał przez miesiące spędzone w macicy, gdzie był kołysany, bujany i lulany pomrukiwaniem głosu matki. Nie jestem znawcą zachowań stadnych zwierząt, ale zdaje się, że człowiek jest jedynym ssakiem, który odważa się zostawić swoje potomstwo do samodzielnego zasypiania. Tak, wiem, że większość zwierząt tego nie robi, bo dba o bezpieczeństwo swoich dzieci. Człowiek, zazwyczaj nie obawia się pożarcia swojego potomstwa przez wilki, lwy czy inne drapieżniki, ale powinien zadbać o bezpieczeństwo emocjonalne swoich dzieci.

Czy trening snu pod postacią nieadekwatnej odpowiedzi na potrzeby dziecka jest szkodliwy?
Tak. Potwierdzają to badania naukowe – medyczne, a nie tylko psychologiczne. Okazuje się, że stosowanie metody wyczekiwania (w tym wypłakiwania, ang. “crying out”) w czasie „nauki snu” prowadzi do zwiększonego wydzielania kortyzolu u niemowląt. Stężenie tego hormonu, substancji uznawanej za wymiernik stresu, walki i sygnału do ucieczki, utrzymuje się nawet w tych dniach treningu, w których dziecko już nie sygnalizuje potrzeby bliskości (np. nie płacze). Oznacza to, że w pewnym sensie straciło nadzieję, że bliskie mu osoby odpowiedzą na wysyłane przez nie sygnały [2]. Jakie są długofalowe skutki ekspozycji na wysoki poziom kortyzolu? Otóż może to prowadzić do zwiększonego ryzyka rozwoju chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób psychicznych (przede wszystkim depresji) oraz nieprawidłowym rozwojem emocjonalnym w przyszłości. A to tylko niewielka część wymiotnie słonego morza konsekwencji „treningu snu”.

Czy nadejdzie taki dzień, kiedy wykończona, w wymemłanej koszuli, z fryzurą topielicy, wyzbyta cierpliwości i bezwzględnie zdeterminowana zostawię Zośkę do samodzielnego zaśnięcia? Z pewnością nie. Dotychczas Nasza Córka jeszcze nigdy nie zasnęła samodzielnie. Prawdopodobnie jeszcze do tego nie dojrzała i wciąż potrzebuje dużego poczucia bliskości. Codziennie wraz z nami smacznie (z pewnością, bo wciąż jest karmiona piersią) śpi w ogromnym, wygodnym łóżku. Każde z nas ma tam swój zakątek, a jednocześnie mamy tam dla siebie mnóstwo bliskości. Bliskości wedle potrzeb.

2. Niemowlę powinno spać określoną liczbę godzin.
W medycynie nie ma nic czarno-białego, nic „zawsze” i nic „nigdy”. Nawet normy laboratoryjne mają swoje przedziały. Podobnie jest ze snem niemowlęcia. Nie ma ściśle określonych godzin, które dziecko w danym wieku powinno przesypiać. Owszem, można wyznaczyć optymalny czas takiego wypoczynku, ale i tak jest on jedynie statystycznym uśrednieniem czasu snu i czuwania dużej grupy dzieci. Nie warto więc oglądać się na innych, nie warto napalać się na kilkugodzinne drzemki niemowlaka, bo można się wówczas rozczarować. Sen, jego długość i głębokość jest sprawą indywidualną. [3]

3. Matka karmiąca piersią ma nikłe szanse na satysfakcjonujące wyspanie się.
Przyznam, że od 11 miesięcy nie spałam ciągiem dłużej niż 3h, a często jest tak, że maksymalny czas jednostajnego snu nie przekracza 30-60 minut. Mimo to, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, niemal codziennie czuję się wyspana. Przede wszystkim czuję się o wiele bardziej wyspana niż w pięknych, mnogo-dyżurowych czasach. Niesamowite, że tak przerywany sen może być efektywny. Prawdopodobnie nikogo nie zaskoczy fakt, że na potwierdzenie moich obserwacji również znalazłam badania. Okazuje się, że matki karmiące piersią nie cierpią z powodu deprywacji snu bardziej niż te, które wybrały inny sposób karmienia swoich dzieci [4, 5]. Dodam również, że jeśli ktoś myśli, że podanie dziecku kalorycznej kaszki lub pełnej mleka modyfikowanego butli spowoduje, że maluch prześpi całą noc, to się myli. Nie ma dowodów na to, że dziecko, które otrzyma dużą dawkę wysokoenergetycznego pokarmu przed snem lepiej spożytkuje nocny wypoczynek. Są natomiast dowody na to, że takie postępowanie “psuje” laktację.

4. Farmakoterapia na dobry sen niemowlęcia
Oto nowa moda. Moda na usypianie dzieci lekami. Wyłudzanie recept na hydroksyzynę w syropie, a w przypadku odmowy – gniew, wściekłość i trzaśnięcie drzwiami, a i skarga na złą, nieusłużną lekarkę też się trafia. Trzeba jasno powiedzieć żadna farmakologiczna metoda usypiania dziecka, a tym bardziej niemowlęcia, nie jest w pełni bezpieczna i nie powinna być stosowana u dzieci poza salą operacyjną. Jeśli znajdzie się osoba, która ma odmienne zdanie – zapraszam do dyskusji, ale uprzedzam, że w tym przypadku nawet nie postaram się o dyplomację i NVC (Nonviolent Communication).

Czy można jakoś wspomóc sen niemowlęcia?
Istnieje kilka bezpiecznych i, w niektórych przypadkach, pomocnych metod. W dużej mierze są to metody oparte na wyciszaniu i dawaniu dziecku bliskości. W większości nie ma wiarygodnych badań potwierdzających ich skuteczność, ale z pewnością nie są one szkodliwe.
Ograniczenie bodźców. Tzw. przebodźcowanie  może utrudniać zapadnięcie w sen i płynne przechodzenie w poszczególne jego fazy.  Stopniowe wyciszanie otoczenia, zmniejszenie intensywności światła i odgłosów dochodzących z otoczenia, ograniczenie telewizji oraz pstrokatych, świecących i grających zabawek mogą zredukować trudności związane ze snem. Warto wiedzieć, że ilość dopuszczalnych bodźców jest indywidualne, więc warto bacznie obserwować nawyki i ich konsekwencje u własnego dziecka.
Wieczorne rytuały. To czysta przyjemność zarówno dla rodziców, jak i dla malucha. Takie wieczorne BabySPA może nieść wiele radości. Zachęcam do wypróbowania relaksującego masażu i kąpieli. Snujcie także opowieści, bajajcie nawet od rzeczy,  rozmawiajcie z niemowlakiem; wszystko to w akompaniamencie łagodnej wyciszającej muzyki lub własnego śpiewu.
Przytulanie. To mój ulubiony sposób usypiania Zośki. Działa jak Magia. A magią jest chusta i Tula. Kilka chwil tulenia, bujania i Morfeusz przejmuje neurony dziecka. Istne Czary!

Co na temat zaburzeń snu niemowląt ma do powiedzenia medycyna? Choroby, nad którymi pochylam się u dziecka z trudnościami ze spaniem.
W większości przypadków niemowlęta, które nie umieją sprawnie udać się spać są okazami zdrowia i nie ma podstaw by doszukiwać się u nich problemów somatycznych. Istnieje jednak garstka dzieci, u których węszę i szukam jakiegoś chorobowego uzasadnienia sennych przypadłości. Jakie przypadłości biorę wówczas pod uwagę? W skrócie chodzi o wszystkie te zaburzenia, które mogą powodować fizyczny ból, a więc refluks żołądkowo-przełykowy, alergia na białko mleka krowiego, atopowe zapalenie skóry, owsica (choć to kazuistyka u niemowląt, szczególnie jedynaków poniżej 6.m.ż.), zapalenie ucha środkowego, kolka niemowlęca, dyschezja, zaburzenia SI, przegrzanie itd.. Lista jest o wiele dłuższa, ale rozwijam ją w swoich myślach indywidualnie dla każdego malucha, więc tu pozostawię pewien niedosyt.

Zachęcam do współspania, zachęcam do słuchania potrzeb niemowlęcia i odpowiadania na nie, nawet w odgłosach sprzeciwu otoczenia.

Dobrej nocy!

Piśmiennictwo:
1 Douglas PS, Hill PS., J Dev Behav Pediatr. 2013 Sep;34(7):497-507. Behavioral sleep interventions in the first six months of life do not improve outcomes for mothers or infants: a systematic review.
2. Middlemiss W, Granger DA, Goldberg WA, Nathans L., Early Hum Dev. 2012 Apr;88(4):227-32. Asynchrony of mother-infant hypothalamic-pituitary-adrenal axis activity following extinction of infant crying responses induced during the transition to sleep.
3. Galland, B.C., Taylor, B.J., Elder, D.E., & Herbison, P. Normal sleep patterns in infants and children: A systematic review of observational studies. Sleep Medicine Reviews. 2012, 16, 213–222.
4. Doan, T., Gay, C.L., Kennedy, H.P., Newman, J., & Lee, K.A Nighttime breastfeeding behavior is associated with more nocturnal sleep among first-time mothers at one month postpartum. Journal of Clinical Sleep Medicine, 2014, 10, 313–319.
5. Kendall-Tackett, K., Cong, Z., & Hale, T.W. The effect of feeding method on sleep duration, maternal well-being, and postpartum depression. Clinical Lactation, 2011, 2(2), 22–26.

Leave a Reply

Be the First to Comment!