ZESTAW MAŁEGO CHEMIKA DLA TWOJEGO DZIECKA. CAŁA PRAWDA O GOTOWYCH SYROPACH NA PRZEZIĘBIENIE.

mały chemikCo sprawia, że substancja, którą podajemy w celach terapeutycznych jest lekiem? Jakie powinna mieć właściwości i co czyni ją godną aptecznych kredensów?

Lek, wyrób medyczny i suplement diety powinny mieć dwie bardzo ważne cechy. Pierwszą z nich jest skuteczność, a drugą bezpieczeństwo. Ranga obydwu z nich zmienia się wraz z ciężkością i zaawansowaniem choroby.

Szczególne znaczenie obydwu tych wartości dostrzegam w preparatach podawanych dzieciom.

Czasami zdarza mi się zerknąć w ekran telewizora. Wówczas stwierdzam, że albo mam ogromne zmiany malacyjne w mózgu i wyparował mi spory fragment ciężko zdobywanej wiedzy albo reklamodawcy się bardzo zagalopowali. Okazuje się jednak, że ubytków w OUN jeszcze nie mam. Żaden, dosłownie ŻADEN z reklamowanych syropów na kaszel, katar czy przeziębienie nie ma potwierdzonego dowodami naukowymi działania. Za dowody naukowe uznaję badania kliniczne skontrowane zgodnie z zasadami Evidence Based Medicine (EBM). Za badanie naukowe nie uznaję widzimisię pani Goździkowej i jej sklepowo-bazarowej spółki, która za chwilę wykrzyczy, że skoro coś nie szkodzi, to można podać… Bezczelnie tupnę nogą i, siejąc na jałowym gruncie wątpliwości, zapytam: czy na pewno nie szkodzi?

Kolorowe, słodkie, i pstrokato zabarwione syropy z kilkumiesięcznym terminem przydatności obficie zapełniają apteczne witryny. Równie chętnie goszczą w domowych apteczkach. Śmiem jednak twierdzić, że w przeważającej większości są zupełnie zbędne.

Równie dobrze, a raczej równie niedobrze, można nabyć zestaw małego chemika.

Zrobiłam przegląd kilku popularnych syropów na schorzenie potocznie nazywane „przeziębienie” (w istocie jest to infekcja górnych dróg oddechowych, w zdecydowanej większości wywołana przez wirusy). Celowo wybrałam syropy reklamowane jako ziołowe / homeopatyczne („zdrowe”), tworzone w zgodzie z naturą, eko, bio i pstro. Nie opowiem o ich substancjach czynnym, bo jeśli takową zawierają, to żadna z nich nie ma udowodnionego działania. Przyjrzałam się natomiast substancjom dodatkowym, które w owych specyfikach możemy znaleźć, a które w przygnębiająco szarym świetle stawiają drogocenne ziołowe składniki preparatu. Do mojej głowy zapukał szanowny pan Mendelejew oraz cała zgraja związków organicznych i nieorganicznych. Chcąc uchronić się przed złością Pani Goździkowej i jej spółki nie przytoczę nazw handlowych, ale naświetlę chemicznych winowajców moich rozterek.

Mały chemik 

Zupełnie nie zdziwiło mnie to, że wszystkie zebrane przeze mnie syropy zawierały przynajmniej jedną szkodliwą substancję, a większość zawierała ich kilka. Pomijam fakt, że niemal każdy dosładzany był syropem glukozowo-fruktozowym, cukrem, fruktozą lub substancją słodzącą (sorbitol wysuwa się na prowadzenie) oraz aromatyzowany sztucznym aromatem (zazwyczaj pomarańczowy lub truskawkowy). Nie mogę jednak przymknąć oka na zawarty w niektórych, dedykowanych dzieciom syropach, etanol. Ten, choć ceniony i uwielbiany przez rzeszę dorosłych, nawet w niewielkiej ilości jest toksyczny dla układu nerwowego malucha. Nie mogę także przemilczeć substancji konserwujących, ponieważ to one powtarzają się w każdym preparacie i to one mogą, choć oczywiście nie muszą, wyrządzić najwięcej szkody. Najczęściej są to słynące z właściwości drażniących i alergizujących sorbinian potasu oraz benzoesan sodu. No zwyczajnie… nie mogę.

Niestety żaden z reklamowanych w mediach preparatów nie zdobył mojego pediatrycznego serca i mamowego uznania. Żaden nie jest na tyle skuteczny, by zbagatelizować dodatkowe, zbędne substancje w nim zawarte. Nie chcę być jednak tak restrykcyjna i despotyczna. Niewielka ilość wymienionych przeze mnie związków chemicznych u większości pacjentów nie pozostawi rysy na zdrowiu, natomiast nigdy nie wiemy, u którego z nich pojawi się reakcja nadwrażliwości. Mój ścisły umysł podpowiada mi logicznie uzasadnione zdanie warunkowe. Skoro nie działa, a może szkodzić, to nie ma wskazań by taki preparat spożywać. Nawet jeśli zdrowa jak ryba pani domu z TV stosuje go u wszystkich swoich dzieci, nawet jeśli pan z TV, deklarujący iż jest cenionym w okolicy lekarzem, przepisuje go wszystkim swoim pacjentom i nawet jeśli farmaceutka z długoletnim stażem zaleca go w telewizyjnym, aptecznym okienku.

Dlaczego czasami rodzice domagają się tych nieskutecznych syropów?
 Odpowiedź wydaje się być prostą. Forsowane w mediach nieprawdziwe lub półprawdziwe stwierdzenia o ich zbawiennym działaniu spełniają swoją marketingową funkcję, którą jest generowanie sprzedaży.
Dlaczego czasami lekarze przepisują te nieskuteczne syropy?
 Czy robią to dla świętego spokoju? Czy pacjent, który nie otrzyma w zaleceniach długiej listy preparatów jest nieusatysfakcjonowany wizytą i czuje, że lekarz zbagatelizował uporczywe infekcyjne objawy u dziecka?

Co zatem bezpiecznie i bez recepty można podać dziecku, które zmaga się z kaszlem, katarem w przebiegu infekcji dróg oddechowych, popularnie zwanej przeziębieniem?

Jestem wielką fanką inhalacji z soli fizjologicznej, ewentualnie hipertonicznego roztworu chlorku sodu (3% NaCl). Jestem także zwolenniczką szeroko pojętej toalety nosa, o której wspominałam tutaj. Jestem także miłośniczką pewnego śmierdzącego swojskim aromatem syropu, który każdy może wykonać w domowym zaciszu. Choć zawiera on węglowodany proste, to jeden z jego pieczołowicie wyprodukowanych przez pszczoły składników ma udowodnione działanie przeciwkaszlowe. Najważniejsze jest jednak to, że nie zawiera tylu zbędnych związków chemicznych. Dodam jeszcze, że jest smaczny, choć na to również nie znalazłam wiarygodnych dowodów naukowych. Z powodzeniem można go stosować u wszystkich tych, którzy dobrze tolerują poszczególne jego składowe.

SYROP ŚMIERDZIUSZEK NA INFEKCJĘ DRÓG ODDECHOWYCH
Składniki:
– dwa ząbki czosnku,
– 6cm świeżego korzenia imbiru,
– pół cebuli,
– cytryna,
– 6 łyżek miodu.

Przygotowanie
Wszystkie składniki (może poza miodem…) należy pokroić w plasterki. Cytrynę należy dokładnie umyć, wyszorować, wyparzyć. Miód, jeśli jest gęsty, należy rozpuścić ciepłej (nie gorącej) kąpieli wodnej. W słoiku układamy poszczególne warstwy przekładając je miodem. Odstawiamy na kilka godzin w chłodne i ciemne miejsce, a następnie delektujemy się wybornie intensywnym smakiem mikstury.
Na zdrowie! 


Mądre źródła:

Effect of Honey on Nocturnal Cough and Sleep Quality: A Double-blind, Randomized, Placebo-Controlled Study

Rekomendacje postępowania w pozaszpitalnych zakażeniach dróg oddechowych

Leave a Reply

3 Comments on "ZESTAW MAŁEGO CHEMIKA DLA TWOJEGO DZIECKA. CAŁA PRAWDA O GOTOWYCH SYROPACH NA PRZEZIĘBIENIE."


Guest
Internista
10 months 5 days ago

Dobre podejście do pseudofarmaceutykow. Ale czy aby każdemu dziecku dasz syrop na miodzie? A co z jego alergizujacymi składnikami?