PIĄTE KOŁO U WÓZKA

2016-11-13_11.56.12Wydaje się, że wózek to „must have” każdej spodziewającej się rodziny. Nikt , absolutnie nikt, nie wyobraża sobie, by nie dokonać tego zakupu, nie stawać przed wyborem rodzaju kółek, wielkości gondoli, zawieszenia, koloru… My myśleliśmy tak samo. Przecież dziecko bez wózka to jak herbata bez kubka. Tym oto sposobem wózek pojawił się w naszym gronie jeszcze zanim Hrabina Zofia_Wózek_Parzy_w_Dupkę przekonała nas, jak bardzo się myliliśmy.

Jakież było nasze zdziwienie, gdy każdorazowe wsadzenie Zofii  do wózka kończyło się dantejskimi scenami. Jak bardzo rzedły nam miny, gdy przy każdym kolejnym razie Zofia coraz szybciej okazywała swoje niezadowolenie. Jak bardzo rwaliśmy sobie włosy z głowy, gdy każda próba wyjścia z domu z Zofią w wózku kończyła się tuż za progiem. Jak bardzo zastanawialiśmy się, dlaczego nasze dziecko nie chce zachowywać się tak, jak sobie tego życzyliśmy my i nasze otoczenie.

Czy można przekonać dziecko do wózka?
Cyklicznie podejmowaliśmy próby aklimatyzacji Zofii w wózku. Tak samo regularnie dostawaliśmy od Zofii za te bezczelne eksperymenty czerwone kartki (uzbierał się ich piękny, komunistyczny, czerwony stosik). Kilkadziesiąt minut biegu z wózkiem po okolicznej szutrówce, w 30-stopniowym upale, w kłębach kurzu, w tabunie zacierających swoje wygłodniałe ssawki gzach. Poobcierane stopy, wylane litry potu, poparzenia słoneczne… tylko po to by uświadczyć 15-minutowego wózkowego snu BOBASA. Każda zmiana rytmu prowadzenia wózka, każdy większy kamień, każdy szczekający pies, każdy przejeżdżający samochód powodował spektakularną pobudkę, wielką rozpacz i łzy jak ziarna grochu u BOBASA. Każdy napotkany życzliwy człowiek zapuszczający żurawia do czeluści wózka i pytający dyskretnie czy BOBAS śpi otrzymywał bazyliszkowego wzrokowego kuksańca i lądował na naszej czarnej liście znienawidzonych istot uprzykrzających rodzicielskie życie. Spacer w wózku, kilometrowe dystanse w relaksującym rytmie pochrapywania śpiącego BOBASA. Nuda, marazm, „w pustyni i w puszczy” i więdnące pośladki jednocześnie.

Dobre rady (prawie jak dobra zmiana…)
Szczęśliwie żadne z nas ich nie słuchało. „Niech trochę popłacze, to przestanie i uśnie”, „przecież się przyzwyczai”, „musi przecież leżeć w wózku”, „nauczyliście, to macie”, „rozpuściliście, to macie”, „nosiliście, to macie”. No właśnie. Mamy. Mamy Zofię, która także tych rad i przytyków nie słuchała.
Najlepszą radą okazało się odstawienie wózka i znalezienie mu innych funkcji. Wszak każdy nieużytek da się jakoś rekultywować.

Do czego może przydać się wózek?
2016-11-13_12.19.35Okazało się, że wózek może być przygarnięty przez Kotełę. Kotka Matylda ma tam swój azyl, ma swoje legowisko. Wiem, że chciałaby tam mieć swoje lęgowisko, lecz niestety w tym wcieleniu nigdy tego nie doświadczy. Wraz z niewdzięczną Matyldą składamy serdeczne podziękowania sprawnym, chirurgicznych dłoniom weterynarza, który z uczynił Matyldę bezpłodną. Wózek to także świetna podręczna, przesuwalna szafa_weź_połóż_gdzieś_tą_kurtkę. Wózek może być także pakownym koszem zakupowym i spychaczem_uderz_barana_w_stopę w zatłoczonym sklepie. Jedno jest pewne: w naszym przypadku wózek nie spełnia dedykowanej mu funkcji. Zofia nie wie, albo wie aż nazbyt dobrze, do czego służy wózek i konsekwentnie unika z nim kontaktu.

Czy można (prze)żyć bez wózka?
Absolutnie nie. Bo to atrybut niemowlęctwa, bo to zakup obowiązkowy, bo to dziwactwo go nie używać.
Absolutnie tak. Bo wózek to tak naprawdę wymysł cywilizacji. To wynalazek współczesności czyniącej z niemowlęcia osobny byt, którym ono jeszcze długo nie będzie. Do około 8. miesiąca życia dziecko w swojej mentalności jest połączone z matką i żaden nowoczesny gadżet tego nie zmieni.

Czy jest jakaś alternatywa?
Oczywiście, że jest. Zofia bardzo sprawnie ją sobie upatrzyła. Najlepszym rozwiązaniem, by wózek przestał spędzać dziecku i rodzicom sen z powiek, okazała się Chusta, a nawet wiele Chust. O zaletach chustonoszenia można książki, wiersze, a nawet epopeje pisać. Powiem krótko, zupełnie tak, jak krótko Zofia leżała w wózku:
Chusta= Bliskość.
Chusta= Ukojenie.
Chusta= Spokój.
Chusta= Mam(a) Cię.

Nie martw się, nie frustruj, nie krzycz i nie obrażaj. Jeśli Twoje dziecko lubi wózek to prawdopodobnie także wszystko z nim w porządku, jest zdrowie i będzie normalne, ale jeśli chcesz się upewnić, zasięgnij opinii pediatry i przeczytaj tekst od początku ;-).

Leave a Reply

5 Comments on "PIĄTE KOŁO U WÓZKA"


Guest
Matka Zośki
10 months 27 days ago

Zośki tak mają ;)

Guest
sewa
1 year 24 days ago

Chusta na tak- ale poprawnie zawiazan. Na zdjeciu jest zle, przez co dziecko ma kiepska pozycje. Tulmy wlasciwie :)