Pi NIE MARNUJE CZASU

idziesz do kinaProporcjonalnie do ilość zaplanowanych działań, zmniejsza się motywacja do ich wykonania. Szczególnie dobrze Pi przekonuje się o tym, gdy zadanie w opisujących je słowach kluczowych ma wyraz „doktorat”. Wówczas okazuje się, że po wyglancowaniu na błysk podłogi, umyciu wszystkich okien i rzetelnym wysmarowaniu ich nabłyszczaczem, wypolerowaniu podłogi, obraniu ziemniaków i ugotowaniu klusków lanych na rosole istnieje szansa by odświeżyć zajęty ciężką pracą doktorancką umysł i wyjść z domu, bo nie zdziczeć w mieszkaniu lśniącym jak… nos psa Perfekcyjnej Pani Domu.

Nic bardziej mylnego. Nagle okazuje się, że koniecznie trzeba zabrać się do tworzenia. Wówczas Pi przybiera najbardziej odpowiednią do takiego wysiłku umysłowego pozycję. Pozycji nauczyła się od starszych koleżanek, które etap doktoryzowania się mają już głęboko.. za sobą.

Najważniejszą rzeczą staje odpowiednie ułożenie dłoni, tak by nie drętwiała od szybkiego notowania natłoku myśli. I broń boże nie wolno wtedy zasnąć.

Pi nadal nie wie dlaczego wszystko, co związane jest z doktoratem zajmuje aż tyle czasu…