GADAJĄCA MAŁPA I KRECIK – DOMOWE BANDZIORY

domŻadna to wiedza tajemna, że najwięcej niebezpieczeństw czyha na dziecko w domu. W tym właśnie miejscu najczęściej dochodzi do wypadków i innych niebezpiecznych, możliwych do uniknięcia, zdarzeń. Istnieje przynajmniej kilka łatwo dostępnych przedmiotów codziennego użytku, które mogą okazać się zabójcze dla malucha. Wszystkie znajdują się zazwyczaj w zasięgu jego kończyn górnych.

W Izbie Przyjęć pewnego, nieistniejącym już niestety, szpitala spędziłam wiele upojnych godzin. Miałam wówczas okazję poznać powyższe niebezpieczeństwa od ostro dyżurowej strony i stanąć z nimi twarzą w twarz. To nie była równa walka.

Co ma w dupie gadająca małpa?
baterieOtóż owa małpa miała tam kilkuwoltowe baterie, które, choć zabezpieczone dzyndzelkiem, to jednak łatwo były dostępne dla małych paluszków kilkulatka. Małpa nagle przestała gadać, w jej tyłku powstała dziura, a trzymające w pośladkach małpy palce dziecko rzewnie płakało. Szczęśliwie rodzice połączyli te fakty i zorientowali się, że bateria spoczywa już w przewodzie pokarmowym ich pociechy. Taka bateria to tykająca bomba chemiczna. Gdy dostanie się do jamy ustnej, a potem zawita do żołądka, lub osadzi się jeszcze dalej, uwolni z siebie zawartość, która niemal “zżera” śluzówkę i “przegryza” ścianę przewodu pokarmowego. Jest to szybka droga do perforacji, krwotoku, zapalenia otrzewnej i innych stanów zagrażających życiu.

Jeśli podejrzewasz, że dziecko wpałaszowało  baterię, nie czekaj aż zrobi z nią kupę. Bez chwili zwłoki pędź do szpitala. Szybka ocena radiologiczna pozwoli zweryfikować Twoje przypuszczenia. Jeśli zostaną potwierdzone, to w trybie pilnym ciało obce zostanie usunięta (poprzez gastroskopię lub laparotomię – otwarcie powłok brzusznych).

Zabójczy alfabet
magnesyNic tak nie ułatwia życia jak fizyka… ona również sprawiła, że możemy w szybki sposób sprawić lodówce lifting i to lifting edukacyjny. Odkrywcze łapki dziecka szybko podchwycą kolorowe lodówkowe nalepki (litery, cyfry, kształty, zwierzątka…). Większość z nich trzyma się powierzchni dzięki małym, okrągłym, przylepionym na słowo honoru magnesom. Wystarczą dwa by doprowadzić do tragedii. Jeśli dziecko je połknie, przemierzają one przewód pokarmowy.  Gdy znajdą się w swoim pobliżu, lecz w innych lokalizacjach, ujawniają magnetyczne zdolności, spajają i doprowadzają do martwicy ściany jelita. Algorytm postępowania jest podobny jak w przypadku baterii– szybki bieg do szpitala i ocena czy dziecko faktycznie skonsumowało magnesy czy szczęśliwie wkopało je pod lodówkę.

Jeśli chcecie używać magnetycznych naklejek polecam te, które całe wykonane są z dużych kawałków tworzywa magnetycznego – żadne dziecko nie będzie w stanie tego połknąć.

Kolorowe kamyczki babci
lekiOczy dzieci kochają kolory, uwielbiają drobiazgi, które walają się po podłodze, brzęczą w koszyku, kolebią w słoiczku czy też szeleszczą w blisterze. Któż by się nie połasił, by skosztować okrągłej niebieskiej pigułki, czy też tabletki w kształcie serduszka. Nawet niejadek wsadzi je do paszczy. Niestety większość przypadków zatruć lekami odbywa się w obecności opiekunów, w chwili ich nieuwagi i bezmyślności. Choć to truizm, to wszystkie leki zawsze powinny znajdować się w miejscu całkowicie niedostępnym dla dzieci.  Dzieci są sprytne, w 3 sekundy potrafią otworzyć torebkę babci, w 5 sekund dostaną się do łazienkowej apteczki, a w 10 sekund rozpracują słoiczek ketonalu. Co robić gdy podejrzewamy, że maluch spożył nieprzeznaczony dla siebie lek? Należy zabrać opakowanie od leku i pędzić do lekarza. Szybki kontakt z Odziałem Toksykologii pozwoli oszacować ryzyko działań niepożądanych i konieczność ewentualnej hospitalizacji i rychłej interwencji.

Trujący sok jabłkowy
kretTo nie powinno było się wydarzyć, wręcz niemożliwe, że zaistniało. Dziecko wypiło odkamieniacz/ odrdzewiacz do rur. Mama uszkodziła oryginalną butelkę preparatu i przelała go do szklanej butelki po soku. Schowała do szafki. Sprytna, zadziorna, zwinna i łasa na owocowe smaki trzylatka, wiedząc, że soki mają sporo witamin, poczęstowała się zabójczym trunkiem. Zawarty w tym odkamieniaczu wodorotlenek sodu oparzył (chemicznie) jamę ustną i przełyk dziewczynki. Niestety na ratunek było zbyt późno…

W domu każdego z nas znajduje się mnóstwo niebezpiecznych dla dziecka substancji. Zarówno kostki do zmywarki, tabletki do prania, odplamiacze stanowią ławy cel dla spragnionych zabawy i nowości dzieci. Znów posłużę się truizmem. Wszystkie środki czystości, środki chemiczne, detergenty etc. powinny być zamknięte na 100 pancernych spustów, tak by nawet ich fragment nie był dostępny dla ciekawskich oczu dziecka.

Lista domowych niebezpieczeństw jest o wiele dłuższa. Na dodatek część z nich jest nie do przewidzenia. Rodzic nie ma więc wyjścia: musi mieć refleks szachisty, sokoli wzrok, intuicję Kasandry.. Posiadając wszystkie te zdolność  jednak i tak musimy się starać by zabezpieczyć dziecko przed wszystkimi pułapkami w jego otoczeniu.

 Oby nigdy to się nie wydarzyło.