IMPREZA U PROGESTERONA

impreza u progesteronaKobieta była jak Anioł, czarny, ale jednak anioł. Z natury raczej łagodna, okresowo złośliwa i zadziorna jak nieoheblowana deska. Deską też BYŁA.

Wtem na jej łono zawitał Progesteron. Rzecz jasna nie zjawił się tutaj pierwszy raz, okresowo bywał i siał spustoszenie, lecz po kilkudniowej akcji ustępował miejsca innym Hormonom. Tym razem jednak osiadł na dobre i drwiąc z innych zagrał Kobiecie nie tylko na nosie, ale na każdej innej części ciała.

Jako, że miał liczną gromadę znajomych, sukcesywnie, nie pytając o zdanie, zaczął ich spraszać. Najpierw zadzwonił po Poliurię, która uwielbiała znęcać się nad Pęcherzem. Pęcherz nie miał nic do gadania, naciskał na Cewkę i gnał Kobietę w poszukiwaniu ustronnego miejsca. Progesteron i Poliuria mieli ubaw po pachy zwłaszcza wtedy, gdy kobieta z ogromnym zainteresowaniem oglądała w kinie film albo spacerowała po urokliwych alejkach w parku. Śmiali się do rozpuku, gdy smacznie spała. Nic tak nie psuje upojnej nocy jak cogodzinne uryno-wycieczki.

Aby ograniczyć nieco aktywność Kobiety, Progesteron honorowym gościem imprezy uczynił Senność. Jaśnie Pani dostojnie wkroczyła po czerwonym dywanie i zapowiedziała, że od tej pory sny staną się udręką, będą prześladować i męczyć o każdej porze dnia. Nocą natomiast zjawiał się nieproszony gość – Bezsenność .

Progesteron miał także kumpla Głoda. Głód rozbisurmanił się w żołądku i nakłaniał kobietę do zaspakajania wyuzdanych pomysłów filuternych Zachcianek. Głód uwielbiał wrzucać do Żołądka całą zawartość lodówki, nie umykały jego uwadze słodycze poukrywane w szafkach. Jednak najlepiej radził sobie w sklepie, w którym produkty dotychczas zabronione, stawały na podium zwycięstwa najbardziej pożądanych smakołyków i nachalnie pakowały się do koszyka.

Pomimo wielkich protestów Głoda, Progesteron wysłał gołębia pocztowego również po Nudności i Mdłości. Ta natrętna zgraja uwielbiała rewolucje żołądkowe, które rozpoczynały się zazwyczaj fajerwerkami i petardami. Jak się łatwo domyśleć kolejne godziny mijały na gaszeniu pożarów.

Najważniejszych gości Progesteron postanowił sprosić na końcu. Nawet on sam obawiał się ich obecności, która niosła z sobą liczne Niewiadome. Czasami można ich było przyłożyć do rany niczym liść babki lekarskiej, a innym razem ich obecność rozjątrzała już zagojone otarcia. W oparach szaleju w ciemnych pelerynach, na czarnych krukach przybyły Fanaberie i Wahania Nastroju. Progesteron nie przypuszczał, że Impreza przerodzi się w Armagedon. Kolory nieba zmieniały się jak w kalejdoskopie. Nie poznano dotąd żadnego algorytmu, który ułatwiłby przewidywanie następujących po sobie Emocji. Progesteron kopał pod sobą coraz większy dołek, w którym mieszkał Wkurw. Czasami wpadała do niego Kobieta. Ni z gruszki, ni z pietruszki, a nawet nie z kapusty, Kobieta odwiedzała zakątek Złości i rozpryskiwała wokół siebie jad. Nikt nie znał odtrutki, ale szczęśliwie czas półtrwania jadu był krótki i nie pozostawiał po sobie szkodliwych metabolitów. Tym samym Kobieta odkrywała nowe hobby, grała na Nerwach niczym na strunach harfy. Na szczęście lub zupełnie przeciwnie nerwy czasami (od)puszczały.

Progesteron miał w zanadrzu jeszcze wielu gości, nie wszyscy zgodzili się na przybycie, a niektórzy wpadali tylko na chwilę i w popłochu uciekali przed mistrzem ceremonii. Kobieta z żalem machała do Rozsądku, który wraz ze Spokojem wykręcił się na pięcie i odleciał w siną dal.

Goście jeszcze długo pozostaną u Progesterona, jeszcze przez kilka miesięcy będą panoszyć się i władać Królestwem. A później.. rozpocznie się kolejna impreza.

ERRATA:
Progesteron zaprosił jeszcze wielu Wstydliwych gości, którzy zapragnęli pozostać anonimowi.

JAK POZBAWIĆ KOTA BERŁA W 7 TYGODNI?

KROL KOTNominację do królewskiego tronu i dyrektorskiego stołka koty zdobywają mimochodem. Jeszcze zanim przekroczą próg mieszkania, stają się panem i władcą przejmowanych włości. Co więcej, wcale nie muszę zabiegać o te stanowiska. Najlepsze warunki do przejęcia przez nie insygniów władzy stwarza im dom, który, szczycąc się rolą singla, zamieszkuje kobieta. Kot ma wówczas szansę pławić się w luksusach nieskalanego męską dłonią królestwa. Śpi gdzie mu się żywnie podoba, wybiera zazwyczaj lepszą część łóżka i, rozkładając się w poprzek, okazuje swoją nikłą chęć do współdzielenia się powierzchnią materaca. Zjada to wszystko, na co tylko ma ochotę, nawet jeśli ochotę na to ma również, owinięta wokół jego kociej łapy, właścicielka. Jedyne, co zakłóca spokojne życie kota, to nieoczyszczona kuweta. Na to także są sposoby. Wystarczy choćby raz się zbuntować, nasrać na dywan, nalać na łóżko lub wywalić zasikany żwirek na podłogę, a służebnica szybko zrozumie jakie są jej obowiązki. Kocia sielanka i respektowanie przez właścicielkę rygorystycznego regulaminu współżycia z kotem trwa jednak do pewnego czasu…

…do czasu aż koci żywot zakłócony zostanie przez Pana Kota. Taki Pan Kot nie ma sobie równych i, co najważniejsze, nie jest nawet kotem. Pan Kot zmienia pozycję społeczną kota, zrzuca go z marmurowego piedestału i wkracza na pole walki o terytorium. Nie jest łatwo oddać insygnia władzy. Dzierżone w łapie berło oraz przytwierdzoną do włochatej głowy korona trzeba przekazać istocie wyższej społecznie, biologicznie i mentalnie.

Ile czasu potrzeba, by zmienić hierarchię w domowym zaciszu? Wyznaczenie ram czasowych nie jest łatwe i zależy od indywidualnych predyspozycji Pana Kota, zdolności wybranki Pana Kota oraz determinacji samego kota. Wszystkie te czynniki warunkują sprawny proces detronizacji dotychczasowego króla domu.

Pan Kot zjawiając się w świątyni kota postępuje jak rycerz na polu grunwaldzkim. Choćby posłużyć się miał jedynie lateksową, wypudrowaną rękawiczką, wiadomo, że rzuci ją pod łapy zasiedlającego swój gród kota. Jeśli kot ma choć odrobinę instynktu samozachowawczego, spojrzy z rozrzewnieniem na opakowanie szynki parmeńskiej, wygrzane miejsce na ogromnym łóżku i znajdzie sobie dowolne tekturowe pudełko, które będzie mu od tej pory służyło za nowe domostwo. Spanie w kartonie to nic uwłaczającego, ale należy zadbać o to, by był on maksymalnie mały. Wylewające się z niego kocie cielsko wzbudzi wówczas ogrom wyrzutów sumienia u nowo przybyłego Pana Kota.

Gdy detronizacja jest już w toku, kot winien przyjąć inną taktykę gry. Kot ma świadomość, że w jego życiu najważniejsze jest spanie i jedzenie. Pierwsza potrzeba zniknęła wraz z pojawieniem się tekturowego pudełka na buty (niektóre koty próbują wcisnąć swój wąsaty ryj w pudełko od zapałek), natomiast zamiłowania kulinarne są na tyle głęboko wpisane w łakomą naturę kota, że wymagają schowania dumy do kieszeni i żebrania o żarcie od Pani Kocicy oraz Pana Kota.

Kolejne etapy reorganizacji domowej struktury noszą znamiona desperackiej szamotaniny o zagarnięcie choćby odrobiny terytorium. Kot może już tylko rozrzucać swoje kłaki po wszelkich tekstyliowych meblach, które zawczasu potraktuje nieskalanymi nożyczkami pazurami. Może również utrudniać wszelkie prace domowe. Najlepiej odnajduje się w rozrzucaniu po podłodze każdej pierdółki, która stanie mu na drodze podczas przechadzki po blacie kuchennym. Niewiele gorzej wychodzi mu obgryzanie, zadziornie zwisających z półek i rażących swoją soczystą zielenią, kwiatków. Kot do upadłego stara się przejąć stery i powrócić na dawne dyrektorskie stanowisko, ale stając w szranki z Panem Kotem, nie ma żadnych szans powrotu do dalszej kociej świetności.

W niecałe 7 tygodni, Pan Kot, zdobywając serce i umysł Pani Kocicy, przejął berło w swoje ręce i, ku uciesze swojej wybranki, nie zamierza go nikomu oddawać.