NOWA ERA, MÓJ MĄŻ Z TINDERA

Jeśli ktoś z Was szukał kiedyś igły w stogu siana, to zapewne zrozumie jakże to tytaniczna praca musi być wykonana by znaleźć życiowego partnera poprzez Internet. Czego jednak się nie robi by zdobyć złote runo. O internetowych znajomościach krążą niezliczone mity. Niestety większości z nich bliżej jest do prawdy niż do literackiej fikcji. Mi natomiast, po kilku paskudnych puszkach Pandory, się poszczęściło.

Jak znaleźć męża w Internecie?
Przede wszystkim musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś w stanie ponosić druzgocące klęski, ponieważ właśnie tak, zgodnie z wszelką statystyką, kończy się większość internetowych znajomości. Następnie trzeba zrobić przegląd dostępnych portali lub aplikacji. Najlepiej wybrać kilka i przygotować solidny profil. Aby sytuacja była klarowna najlepiej od razu określić swoje oczekiwania, w tym plany małżeńskie, seksualne, zawodowe. Warto jednak pamiętać, że choć samemu jest się prostolinijnym, większość osób w internecie kłamie, szczególnie w kwestii zamiarów matrymonialnych. Podkreślę, że zazwyczaj kłamią mężczyźni.

Odkryj nagą prawdę?
W internecie nie ma miejsc na kokieterię. Już na samym początku trzeba zadać kilka kluczowych pytań i oczekiwać jasnej odpowiedzi. Zanim znalazłam męża, natknęłam się na wielu nieodpowiednich osobników. Byli tacy, którzy swoją bezczelnością, wybitnie wyróżniali się na tle całej samczej grupy. Niektórzy zapominali napomknąć o żonie, inni o dzieciach, a byli i tacy, co w tajemniczych okolicznościach zapominali wspomnieć o jednym i o drugim (tych pozdrawiam szczególnie). Inni zwyczajnie nie byli kompatybilni z moimi oczekiwaniami intelektualnymi; natura poskąpiła im szarych komórek albo spożywali za mało wielonienasyconych kwasów tłuszczowych.

Gdy po kolejnym nieudanym spotkaniu wróciłam do czarnej, krótkowłosej, z tęsknoty lejącej na dywany, zawsze mnie rozumiejącej Kici, stwierdziłam, że czas spojrzeć prawdzie w oczy – nie pozostało mi już nic innego niż otaczanie się liniejącymi sierściuchami lub udanie się z misją medyczną do Indii (część z Was wie, że wcale nie o misję, i nie o medyczną chodziło).

Jak poznałam Męża?
Pewna dobra dusza podsunęła mi aplikację, która robi furorę za oceanem. Aplikacja wydaje się być prosta jak budowa cepa, a jedyna aktywność, której wymaga to przesuwanie opuszkiem palca po ekranie w prawo (LIKE) lub w lewo (NOPE). Świetna zabawa, łatwiejsze niż Tetris, Pasjans czy gra w kapsle. Aplikacja ta ma jednak kiepską renomę i służy zazwyczaj do spotkań dla pszczółek. Znów muszę pochwalić czuwającą nade mną opatrzność – MI SIĘ POSZCZĘŚCIŁO. Jedyną osobą, z którą się spotkałam poprzez trywialną weryfikację “HOT OR NOT” był mój Mąż. Faktem jednak jest, że zanim mieliśmy okazję porozmawiać w realu, toczyliśmy długie dysputy via net. Po 4 dniach wirtualnych schadzek, udało nam się wybrać na 15 kilometrowy spacer. To nic, że się spóźniłam i nie uprzedziłam o tym, że padał deszcz, a Wisła cuchnęła jak ścieki… Przeszliśmy do kolejnego rozdziału naszej wspólnej powieści. A to, co działo się później, choć szybkie, nieoczekiwane i nierozsądne, wymknęło się nieco spod zalecanej w poradnikach kontroli. 4 miesiące później spacerowaliśmy się w rytmie marsza weselnego, a w dźwiękach Ave Maria wypowiedzieliśmy sobie wzajemne “I like”.

Tym sposobem zostałam wymaŻONĄ, czasami zakataŻONĄ, sporadycznie  obraŻONĄ i wkuŻONĄ, ŻONĄ.

PS Ciąg dalszy nastąpił w marcu 2016… i nazywa się ZOFKA.

Wymagające dziecko czy po prostu niemowlę?

Jestem stałą bywalczynią kilku grup na fejsbuku, z jednymi sympatyzuję bardziej, a z innymi jest mi nieco mniej po drodze. Czasami nawet udzielam się w dyskusjach, natomiast czasami nic nie piszę, choć powinnam. Bywa też tak, że napiszę to, co myślę. Tak też na jednej z grup zrobiłam dzisiaj.

Continue reading Wymagające dziecko czy po prostu niemowlę?

ZOŚKA I REWOLUCJA

rewolucjaTo był bardzo ważny dzień dla polskiej Medycyny. Pierwszy raz medycy różnych kierunków zebrali się by wspólnie wyrazić sprzeciw. Sprzeciw wobec marginalizacji wartości ludzkiej pracy i zdrowia, którą ona chroni. Sprzeciw wobec błędów, które zapętlają kryzys w systemie ochrony zdrowia. Sprzeciw wobec stereotypom chciwych białych kitli i żądnych hajsu doktorobogaczy.

Było nas mnóstwo. Było biało, głośno i solidarnie. Byli młodzi i starsi. Były też dzieci – dziarsko dotrzymywały kroku i korzystały z chwil spędzonych z rodzicami.

Byliśmy i my. Cieszę się, że wspólnie walczymy o przyszłość naszą, naszych dzieci, przyjaciół i znajomych.

Tak, jestem dumna.

Jestem dumna i szczęśliwa, że jestem lekarzem. Gdybym miała drugi raz decydować o swojej przyszłości, to z pewnością powieliłabym ten wybór. Jestem pełna wiary, że na moich oczach dokonają się zmiany, zmiany na lepsze, a nie “dobre zmiany”.

Z Zosi też jestem dumna, bo pozwoliła nam uczestniczyć w manifestacji, swojej pierwszej, aktywnie przebytej rewolucyjnej drodze.

OWOCNY ROK

Czasem słońce czasem deszcz.
rokA to rok minął i końca nie widać. Póki co wszystko się zaczyna. Z Mężem najlepiej się wychodzi na spacer i na zdjęciu, najlepiej się kłóci i godzi, najlepiej się dzieci robi i rodzi ;) … jest Nam razem najlepiej.

Adam Cohen “Love is”

To była nasza, pierwsza weselna piosenka. Tańcem zupełnie się nie popisaliśmy, słoń nadepnął mi na ucho, za nogi ciągnęła mnie żyrafa (czy jakoś tak), dobrze, że Piotrek trochę ratował sytuację. Z wielu innych powodów mamy jednak do tego utworu ogromny sentyment. Jest to nasz hymn do miłości, miłości bez granic, uprzedzeń, zabobonów różnej maści. I, pośród licznych życzeń, to także chcemy Zosiałce przekazać. Niezależnie od jej wyborów, przekonań i upodobań, tych małych i tych dużych, zawsze będzie kochana. Póki co, jej dylematy są iście bajeczne i prozaiczne, ale i tak potrafią wywołać burzę emocji. Z biegiem czasu wszystkie uczucia, potrzeby i myśli będą kształtowały cały jej światopogląd dlatego już teraz budujemy jej otwarty i pełen bliskości świat.

Love is!

IMPREZA U PROGESTERONA

impreza u progesteronaKobieta była jak Anioł, czarny, ale jednak anioł. Z natury raczej łagodna, okresowo złośliwa i zadziorna jak nieoheblowana deska. Deską też BYŁA.

Wtem na jej łono zawitał Progesteron. Rzecz jasna nie zjawił się tutaj pierwszy raz, okresowo bywał i siał spustoszenie, lecz po kilkudniowej akcji ustępował miejsca innym Hormonom. Tym razem jednak osiadł na dobre i drwiąc z innych zagrał Kobiecie nie tylko na nosie, ale na każdej innej części ciała.

Jako, że miał liczną gromadę znajomych, sukcesywnie, nie pytając o zdanie, zaczął ich spraszać. Najpierw zadzwonił po Poliurię, która uwielbiała znęcać się nad Pęcherzem. Pęcherz nie miał nic do gadania, naciskał na Cewkę i gnał Kobietę w poszukiwaniu ustronnego miejsca. Progesteron i Poliuria mieli ubaw po pachy zwłaszcza wtedy, gdy kobieta z ogromnym zainteresowaniem oglądała w kinie film albo spacerowała po urokliwych alejkach w parku. Śmiali się do rozpuku, gdy smacznie spała. Nic tak nie psuje upojnej nocy jak cogodzinne uryno-wycieczki.

Aby ograniczyć nieco aktywność Kobiety, Progesteron honorowym gościem imprezy uczynił Senność. Jaśnie Pani dostojnie wkroczyła po czerwonym dywanie i zapowiedziała, że od tej pory sny staną się udręką, będą prześladować i męczyć o każdej porze dnia. Nocą natomiast zjawiał się nieproszony gość – Bezsenność .

Progesteron miał także kumpla Głoda. Głód rozbisurmanił się w żołądku i nakłaniał kobietę do zaspakajania wyuzdanych pomysłów filuternych Zachcianek. Głód uwielbiał wrzucać do Żołądka całą zawartość lodówki, nie umykały jego uwadze słodycze poukrywane w szafkach. Jednak najlepiej radził sobie w sklepie, w którym produkty dotychczas zabronione, stawały na podium zwycięstwa najbardziej pożądanych smakołyków i nachalnie pakowały się do koszyka.

Pomimo wielkich protestów Głoda, Progesteron wysłał gołębia pocztowego również po Nudności i Mdłości. Ta natrętna zgraja uwielbiała rewolucje żołądkowe, które rozpoczynały się zazwyczaj fajerwerkami i petardami. Jak się łatwo domyśleć kolejne godziny mijały na gaszeniu pożarów.

Najważniejszych gości Progesteron postanowił sprosić na końcu. Nawet on sam obawiał się ich obecności, która niosła z sobą liczne Niewiadome. Czasami można ich było przyłożyć do rany niczym liść babki lekarskiej, a innym razem ich obecność rozjątrzała już zagojone otarcia. W oparach szaleju w ciemnych pelerynach, na czarnych krukach przybyły Fanaberie i Wahania Nastroju. Progesteron nie przypuszczał, że Impreza przerodzi się w Armagedon. Kolory nieba zmieniały się jak w kalejdoskopie. Nie poznano dotąd żadnego algorytmu, który ułatwiłby przewidywanie następujących po sobie Emocji. Progesteron kopał pod sobą coraz większy dołek, w którym mieszkał Wkurw. Czasami wpadała do niego Kobieta. Ni z gruszki, ni z pietruszki, a nawet nie z kapusty, Kobieta odwiedzała zakątek Złości i rozpryskiwała wokół siebie jad. Nikt nie znał odtrutki, ale szczęśliwie czas półtrwania jadu był krótki i nie pozostawiał po sobie szkodliwych metabolitów. Tym samym Kobieta odkrywała nowe hobby, grała na Nerwach niczym na strunach harfy. Na szczęście lub zupełnie przeciwnie nerwy czasami (od)puszczały.

Progesteron miał w zanadrzu jeszcze wielu gości, nie wszyscy zgodzili się na przybycie, a niektórzy wpadali tylko na chwilę i w popłochu uciekali przed mistrzem ceremonii. Kobieta z żalem machała do Rozsądku, który wraz ze Spokojem wykręcił się na pięcie i odleciał w siną dal.

Goście jeszcze długo pozostaną u Progesterona, jeszcze przez kilka miesięcy będą panoszyć się i władać Królestwem. A później.. rozpocznie się kolejna impreza.

ERRATA:
Progesteron zaprosił jeszcze wielu Wstydliwych gości, którzy zapragnęli pozostać anonimowi.

JAK POZBAWIĆ KOTA BERŁA W 7 TYGODNI?

KROL KOTNominację do królewskiego tronu i dyrektorskiego stołka koty zdobywają mimochodem. Jeszcze zanim przekroczą próg mieszkania, stają się panem i władcą przejmowanych włości. Co więcej, wcale nie muszę zabiegać o te stanowiska. Najlepsze warunki do przejęcia przez nie insygniów władzy stwarza im dom, który, szczycąc się rolą singla, zamieszkuje kobieta. Kot ma wówczas szansę pławić się w luksusach nieskalanego męską dłonią królestwa. Śpi gdzie mu się żywnie podoba, wybiera zazwyczaj lepszą część łóżka i, rozkładając się w poprzek, okazuje swoją nikłą chęć do współdzielenia się powierzchnią materaca. Zjada to wszystko, na co tylko ma ochotę, nawet jeśli ochotę na to ma również, owinięta wokół jego kociej łapy, właścicielka. Jedyne, co zakłóca spokojne życie kota, to nieoczyszczona kuweta. Na to także są sposoby. Wystarczy choćby raz się zbuntować, nasrać na dywan, nalać na łóżko lub wywalić zasikany żwirek na podłogę, a służebnica szybko zrozumie jakie są jej obowiązki. Kocia sielanka i respektowanie przez właścicielkę rygorystycznego regulaminu współżycia z kotem trwa jednak do pewnego czasu…

…do czasu aż koci żywot zakłócony zostanie przez Pana Kota. Taki Pan Kot nie ma sobie równych i, co najważniejsze, nie jest nawet kotem. Pan Kot zmienia pozycję społeczną kota, zrzuca go z marmurowego piedestału i wkracza na pole walki o terytorium. Nie jest łatwo oddać insygnia władzy. Dzierżone w łapie berło oraz przytwierdzoną do włochatej głowy korona trzeba przekazać istocie wyższej społecznie, biologicznie i mentalnie.

Ile czasu potrzeba, by zmienić hierarchię w domowym zaciszu? Wyznaczenie ram czasowych nie jest łatwe i zależy od indywidualnych predyspozycji Pana Kota, zdolności wybranki Pana Kota oraz determinacji samego kota. Wszystkie te czynniki warunkują sprawny proces detronizacji dotychczasowego króla domu.

Pan Kot zjawiając się w świątyni kota postępuje jak rycerz na polu grunwaldzkim. Choćby posłużyć się miał jedynie lateksową, wypudrowaną rękawiczką, wiadomo, że rzuci ją pod łapy zasiedlającego swój gród kota. Jeśli kot ma choć odrobinę instynktu samozachowawczego, spojrzy z rozrzewnieniem na opakowanie szynki parmeńskiej, wygrzane miejsce na ogromnym łóżku i znajdzie sobie dowolne tekturowe pudełko, które będzie mu od tej pory służyło za nowe domostwo. Spanie w kartonie to nic uwłaczającego, ale należy zadbać o to, by był on maksymalnie mały. Wylewające się z niego kocie cielsko wzbudzi wówczas ogrom wyrzutów sumienia u nowo przybyłego Pana Kota.

Gdy detronizacja jest już w toku, kot winien przyjąć inną taktykę gry. Kot ma świadomość, że w jego życiu najważniejsze jest spanie i jedzenie. Pierwsza potrzeba zniknęła wraz z pojawieniem się tekturowego pudełka na buty (niektóre koty próbują wcisnąć swój wąsaty ryj w pudełko od zapałek), natomiast zamiłowania kulinarne są na tyle głęboko wpisane w łakomą naturę kota, że wymagają schowania dumy do kieszeni i żebrania o żarcie od Pani Kocicy oraz Pana Kota.

Kolejne etapy reorganizacji domowej struktury noszą znamiona desperackiej szamotaniny o zagarnięcie choćby odrobiny terytorium. Kot może już tylko rozrzucać swoje kłaki po wszelkich tekstyliowych meblach, które zawczasu potraktuje nieskalanymi nożyczkami pazurami. Może również utrudniać wszelkie prace domowe. Najlepiej odnajduje się w rozrzucaniu po podłodze każdej pierdółki, która stanie mu na drodze podczas przechadzki po blacie kuchennym. Niewiele gorzej wychodzi mu obgryzanie, zadziornie zwisających z półek i rażących swoją soczystą zielenią, kwiatków. Kot do upadłego stara się przejąć stery i powrócić na dawne dyrektorskie stanowisko, ale stając w szranki z Panem Kotem, nie ma żadnych szans powrotu do dalszej kociej świetności.

W niecałe 7 tygodni, Pan Kot, zdobywając serce i umysł Pani Kocicy, przejął berło w swoje ręce i, ku uciesze swojej wybranki, nie zamierza go nikomu oddawać.

Aktualne wytyczne postępowania u kobiet przed i po ekspozycji na samochód

osiołW ostatnich kilkudziesięciu latach zwiększyło się narażenie kobiet na bezpośredni kontakt z fotelem kierowcy. Wydaje się to szczególnie istotne w kontekście innych uczestników ruchu drogowego. Zaistniała więc potrzeba ujednolicenia zasad postępowania w przypadku kontaktu kobiety z kierownicą oraz kontaktu z kobietą za kierownicą. W obydwu sytuacjach stworzenie jednolitych wytycznych sprawiło ekspertom wiele trudu. Większość specjalistów w tej dziedzinie zrezygnowało już po pierwszych zdaniach wstępu. Ostała się jedna. Należy jednak zauważyć, że pomimo młodego wieku, jest ona wielce doświadczona w sprawach wykroczeń, przewinień i niedociągnięć na drodze. Podjęła więc wyzwanie i ustosunkowała się do licznych, niespójnych, haniebnie traktujących temat kobiety za kierownicą, dokumentów. Na potrzeby poniższych wytycznych oraz dla uproszczenia nomenklatury i usatysfakcjonowania odbiorców o feministycznych przekonaniach, kobieta za kierownicą przyjęła miano „Woźnicy”.

Continue reading Aktualne wytyczne postępowania u kobiet przed i po ekspozycji na samochód

RÓWNOUPRAWNIENIE DO RÓWNOUPRAGNIENIA

rownouprawnienie

Feministyczne lub chociaż pseudofeministyczne zapędy telepały się kiedyś po głowie Pi. Cóż za wzniosła idea równości wobec świata. Ruchy wyzwolenia ciemiężonych w szponach mężczyzn kobiet, ku niezadowoleniu współcześnie praktykujących feministek, już dawno przeszły do historii.

Poszukiwanie kolejnego ziarna niezgody stało się podstawą działania, wojujących z męską tyranią, kobiet. Nic tylko powstać, nałożyć na stopy kamasze i z transparentem wolnej, niezależnej damy ruszyć w opasłych bojówkach na ulicę. Można także upublicznić nagi wizerunek i z żałosnym uporem twierdzić, że niczym nie różni się od wysyconego testosteronem męskiego ciała. Dobrze, że u większości kobiety, różnice są zauważalne gołym, a nawet nagim okiem.

Matka Natura i Ciotka Biologia równość płci mają w głębokim poszanowaniu. W pierwszych latach dają te same szanse, ale, gdy nadchodzi czas różnicowania, drwią i śmieją się do rozpuku z buzujących w rozedrganych naczyniach krwionośnych hormonów. Nie bez kozery obydwie namieszały w genotypie kobiety i mężczyzny. Wyposażyły w inne zabawki, inaczej wyskalowały receptory, poprzestawiały nieco progi bólu i narzuciły nieprzekraczalne granice wydolności komórkom mięśniowym. W swej dobroduszności dały jednak możliwość podejmowania wspólnych decyzji w oparciu o, równoważne i upatrywane z tej samej perspektywy, cele.

Prawdziwe równouprawnienie daje prawo do równoupragnienia w każdym zakątku życia.

5 zupełnie nieskutecznych sposobów na odchudzanie

dieta cudNiektórzy nie wierzą w cuda. Inni z, niezmąconym wątpliwościami, przekonaniem na każdym kroku poszukują olśnienia. Największą popularność zdobywają diety cud. Prawdopodobnie każda kobieta, a może i niektórzy mężczyźni, licząc na spektakularną metamorfozę, ukradkiem przyswajali ich tajniki. Jest wiele sposobów aby pozbyć się zbędnych kilogramów. Każdy z nich jest równie nieskuteczny.

Continue reading 5 zupełnie nieskutecznych sposobów na odchudzanie

JAK POZNAĆ, ŻE SPOTYKASZ SIĘ Z PEDIATRĄ?

jak poznac ze spotykasz sie z pediatraKażdy zawód ma swoje przywary, każdy ma swoje stereotypy i każdy może zostać w nie uwikłany. Są takie specjalności, które w sposób szczególny determinują zachowania, upodobania i skojarzenia. Znajdując się na pofałdowanej płaszczyźnie matrymonialnej, lepiej przekonać się na własnej skórze, z kim ma się do czynienia.

Continue reading JAK POZNAĆ, ŻE SPOTYKASZ SIĘ Z PEDIATRĄ?

JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO PRACY NAUKOWEJ?

praca naukowaZdobycie się na wysiłek intelektualny po trzydziestce bywa trudne, niektórym nigdy się to nie udaje, nawet w latach wczesnej/ wcześniejszej młodości. Są jednak tacy, którzy mają ogromne predyspozycje, by mierzyć się intelektualnymi wyzwaniami. Wyposażeni są w wielki balast, który został ulokowany tak wysoko, że zaburza środek ciężkości. Otóż są to jednostki wyposażone w Mózg. Powiedzieć by się chciało, że każdy człapiący po ziemi homo sapiens owy organ posiada. Kluczowym jest rozróżnienie mózgu i Mózgu. Ten pierwszy upodabnia się do struktur kurzych, czasami osiąga szczyt swoich możliwości i przypomina organ bawołu.

Continue reading JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO PRACY NAUKOWEJ?

NADCHODZI PAN POZÓR

gra pozorowWyglądał niewinnie i zachowywał się normalnie. Swoją aparycją i postawą nie budził zastrzeżeń i przemykał przez świat niedostrzeżony. Uchylał się od odpowiedzialności i przekierowywał winę na innych. Korzystał ze swojej przewrotnej, nieco dwulicowej natury. Przyłapano go, gdy się tego zupełnie nie spodziewał.

Continue reading NADCHODZI PAN POZÓR

Tego nie bierz na dyżur(ze)

sowy

Czy można przetrwać dyżur pediatryczny bez uszczerbku na zdrowiu? Czy można ujść z życiem, bez draśnięcia, choćby rysy na ciele i duszy? Pi jest pewna, że nie. Jeszcze nigdy w okresie podyżurowym nie zaznała błogiego spokoju. Zawsze pojawia się natłok myśli oraz galopujących pytań pozostałych bez odpowiedzi.

Continue reading Tego nie bierz na dyżur(ze)

Nie ruszysz z trójki

z trojki nie ruszysz

Motoryzacyjne zamiłowania Pi są jedynie odzwierciedleniem jej antypatii do środków komunikacji miejskiej. Szczęśliwie, jazdy obciachowym wozem z niebieskim szyldem „L” na dachu ma już hen, hen za sobą. Po zakończeniu zajęć uprawniających do prowadzenia fury, nigdy więcej nie miała okazji aż tak bardzo irytować innych użytkowników drogi. Z owych zajęć wyniosła jednak wiele ciekawych spostrzeżeń. Jedno z nich utkwiło jej w pamięci do tej pory i w sytuacjach o wątpliwym algorytmie postępowania, powtarza sobie zasadę ergonomicznego ruszania spod świateł „Nie ruszaj z trójki”.

Continue reading Nie ruszysz z trójki