W (p)oszukiwaniu mleka po laktacji

mleko krowieSpożywanie pełnego krowiego mleka przez dzieci po okresie karmienia piersią (przynajmniej 1-2 lat jak zaleca AAP / WHO) budzi wiele kontrowersji, a w niektórych środowiskach uważane jest wręcz za szkodliwe. Pomijając kwestie ideologiczne, warto zastanowić się nad zasadnością tak dużej niechęci do podawania dzieciom mleka krowiego.  Czy faktycznie należy je zastępować mlekiem roślinnym?

American Academy of Pediatrics rozwiewa wątpliwości. U dzieci powyżej pierwszego roku życia, które nie mają medycznych przeciwwskazań do spożywania mleka krowiego (alergia, wrodzone zaburzenia metaboliczne), nie ma wskazań do eliminacji mleka krowiego z jadłospisu.  Należy jednak zachować w tym umiar. Oczywiście najlepiej by w tym wieku wciąż proponować karmienie mlekiem matki, lecz biorąc pod uwagę statystyki (w Polsce po 12mż. piersią karmionych jest jedynie ok. 11% dzieci), ta kwestia jest niestety zagadnieniem marginalnym.

Aby zapewnić dostateczną podaż witaminy D3 i nie zaburzyć gospodarki żelazem zaleca się podawanie ok. 500ml mleka krowiego/ dobę. Dane dotyczą dzieci pomiędzy 2. a 5. rokiem życia.

Czy podawanie dzieciom mleka roślinnego może wpłynąć na ich rozwój fizyczny?

Ku zaskoczeniu przeciwników mleka krowiego, dzieci spożywające mleko roślinne (w analizie uwzględniono mleko sojowe, ryżowe i migdałowe), są niższe od tych, które otrzymują mleko krowie. Badania prowadzono na grupie dzieci miedzy 2. a 6. rokiem życia. W grupie 3-latków spożywających 3 szklanki mleka różnica wzrostu sięgała 1,5cm. Prawdopodobnie jest to związane z różną zawartością tłuszczu i białka w powyższych napojach. W szklance mleka krowiego jest około 8 gramów białka natomiast w mleku migdałowym tylko 2 gramy.

Choć jestem wielką orędowniczką karmienia piersią i to zgodnego z Evidence Based Medicine, czyli przynajmniej 1-2 lata, to mając powyższe dane prezentowane, nie stronię od podawania mleka krowiego i nie grzmię, gdy taki produkt pojawia się w diecie dziecka po 12 miesiącu życia.

Piśmiennictwo
1. The Relationship Between Cow’s Milk and Stores of Vitamin D and Iron in Early Childhood, Pediatrics
January 2013, VOLUME 131 / ISSUE 1, Jonathon L. Maguire,

2. Association between noncow milk beverage consumption and childhood height, Marie-Elssa Morency, June 7, 2017, Am J Clin Nutr

SEN NOCY NIEMOWLETNIEJ

16651579_10155013039688252_823162809_oPo 11 miesiącach owocnej współpracy z Zośką stwierdzam, że okres niemowlęcy to istna magia, magia pod każdym względem. Nic nie jest wówczas jednoznaczne, nic nie jest pewnikiem i niewiele można przewidzieć. Ten czas to istna Magia.

Magicznie nieprzewidywalny jest również sen niemowlaka. Można o tym pisać rozprawy, tworzyć eseje, elaboraty i kroniki. Jest jednak wiele mitów i bajek krążących na temat snu niemowlęcia. Niektóre z nich, wdrażane w życie, bywają szkodliwe zarówno dla dziecka, jak i dla jego opiekunów.

1. Trening snu ratuje jakość życia rodziców.
Słyszałam to wielokrotnie i równie wiele razy się wówczas bulwersowałam. Wielu przechwala się, że te kilka dni “nauki” okazało się wybawieniem i odmieniło ich upiorne nocne życie z niemowlakiem, który perfidnie nie chce iść samodzielnie spać. Wielu doradza by zastosować porady Tracy Hogg, metody Ferbera czy innych “znawców” języka niemowląt. Wszyscy ci specjaliści od snu dzieci są miłośnikami behawioryzmu, który faktycznie prowadzi do określonego celu, ale ogromnym, emocjonalnym kosztem [1]. Jeśli rodzice są skłonni świadomie ponieść konsekwencje takiego treningu, to jest to ich indywidualna sprawa. Mam jednak wrażenie, że większość z nich nie wie jakie rezultaty może przynieść wybrana przez nich ścieżka do ramion Morfeusza. Większość trenerów snu zarzeka się, że ich metody nie są oparte na wypłakiwaniu, że nie ma tam elementu przemocy emocjonalnej nad dzieckiem. W mojej jednak (subiektywnej) opinii, pozostawienie w łóżeczku niemowlęcia, które w jakikolwiek sposób sygnalizuje, że potrzebuje do zaśnięcia bliskości, jest nienaturalne i oddalone od matczynego instynktu, zarówno przy obecności rodzica w pokoju, a tym bardziej przy opuszczaniu przez niego pomieszczenia, w którym próbuje zasnąć jego dziecko. Nawet jeśli maluch nie będzie płakał, a pojękiwał, wołał, to i tak daje on sygnały, że nie chce zasypiać sam, że ma naruszone poczucie bezpieczeństwa, którego nabierał przez miesiące spędzone w macicy, gdzie był kołysany, bujany i lulany pomrukiwaniem głosu matki. Nie jestem znawcą zachowań stadnych zwierząt, ale zdaje się, że człowiek jest jedynym ssakiem, który odważa się zostawić swoje potomstwo do samodzielnego zasypiania. Tak, wiem, że większość zwierząt tego nie robi, bo dba o bezpieczeństwo swoich dzieci. Człowiek, zazwyczaj nie obawia się pożarcia swojego potomstwa przez wilki, lwy czy inne drapieżniki, ale powinien zadbać o bezpieczeństwo emocjonalne swoich dzieci.

Czy trening snu pod postacią nieadekwatnej odpowiedzi na potrzeby dziecka jest szkodliwy?
Tak. Potwierdzają to badania naukowe – medyczne, a nie tylko psychologiczne. Okazuje się, że stosowanie metody wyczekiwania (w tym wypłakiwania, ang. “crying out”) w czasie „nauki snu” prowadzi do zwiększonego wydzielania kortyzolu u niemowląt. Stężenie tego hormonu, substancji uznawanej za wymiernik stresu, walki i sygnału do ucieczki, utrzymuje się nawet w tych dniach treningu, w których dziecko już nie sygnalizuje potrzeby bliskości (np. nie płacze). Oznacza to, że w pewnym sensie straciło nadzieję, że bliskie mu osoby odpowiedzą na wysyłane przez nie sygnały [2]. Jakie są długofalowe skutki ekspozycji na wysoki poziom kortyzolu? Otóż może to prowadzić do zwiększonego ryzyka rozwoju chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób psychicznych (przede wszystkim depresji) oraz nieprawidłowym rozwojem emocjonalnym w przyszłości. A to tylko niewielka część wymiotnie słonego morza konsekwencji „treningu snu”.

Czy nadejdzie taki dzień, kiedy wykończona, w wymemłanej koszuli, z fryzurą topielicy, wyzbyta cierpliwości i bezwzględnie zdeterminowana zostawię Zośkę do samodzielnego zaśnięcia? Z pewnością nie. Dotychczas Nasza Córka jeszcze nigdy nie zasnęła samodzielnie. Prawdopodobnie jeszcze do tego nie dojrzała i wciąż potrzebuje dużego poczucia bliskości. Codziennie wraz z nami smacznie (z pewnością, bo wciąż jest karmiona piersią) śpi w ogromnym, wygodnym łóżku. Każde z nas ma tam swój zakątek, a jednocześnie mamy tam dla siebie mnóstwo bliskości. Bliskości wedle potrzeb.

2. Niemowlę powinno spać określoną liczbę godzin.
W medycynie nie ma nic czarno-białego, nic „zawsze” i nic „nigdy”. Nawet normy laboratoryjne mają swoje przedziały. Podobnie jest ze snem niemowlęcia. Nie ma ściśle określonych godzin, które dziecko w danym wieku powinno przesypiać. Owszem, można wyznaczyć optymalny czas takiego wypoczynku, ale i tak jest on jedynie statystycznym uśrednieniem czasu snu i czuwania dużej grupy dzieci. Nie warto więc oglądać się na innych, nie warto napalać się na kilkugodzinne drzemki niemowlaka, bo można się wówczas rozczarować. Sen, jego długość i głębokość jest sprawą indywidualną. [3]

3. Matka karmiąca piersią ma nikłe szanse na satysfakcjonujące wyspanie się.
Przyznam, że od 11 miesięcy nie spałam ciągiem dłużej niż 3h, a często jest tak, że maksymalny czas jednostajnego snu nie przekracza 30-60 minut. Mimo to, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, niemal codziennie czuję się wyspana. Przede wszystkim czuję się o wiele bardziej wyspana niż w pięknych, mnogo-dyżurowych czasach. Niesamowite, że tak przerywany sen może być efektywny. Prawdopodobnie nikogo nie zaskoczy fakt, że na potwierdzenie moich obserwacji również znalazłam badania. Okazuje się, że matki karmiące piersią nie cierpią z powodu deprywacji snu bardziej niż te, które wybrały inny sposób karmienia swoich dzieci [4, 5]. Dodam również, że jeśli ktoś myśli, że podanie dziecku kalorycznej kaszki lub pełnej mleka modyfikowanego butli spowoduje, że maluch prześpi całą noc, to się myli. Nie ma dowodów na to, że dziecko, które otrzyma dużą dawkę wysokoenergetycznego pokarmu przed snem lepiej spożytkuje nocny wypoczynek. Są natomiast dowody na to, że takie postępowanie “psuje” laktację.

4. Farmakoterapia na dobry sen niemowlęcia
Oto nowa moda. Moda na usypianie dzieci lekami. Wyłudzanie recept na hydroksyzynę w syropie, a w przypadku odmowy – gniew, wściekłość i trzaśnięcie drzwiami, a i skarga na złą, nieusłużną lekarkę też się trafia. Trzeba jasno powiedzieć żadna farmakologiczna metoda usypiania dziecka, a tym bardziej niemowlęcia, nie jest w pełni bezpieczna i nie powinna być stosowana u dzieci poza salą operacyjną. Jeśli znajdzie się osoba, która ma odmienne zdanie – zapraszam do dyskusji, ale uprzedzam, że w tym przypadku nawet nie postaram się o dyplomację i NVC (Nonviolent Communication).

Czy można jakoś wspomóc sen niemowlęcia?
Istnieje kilka bezpiecznych i, w niektórych przypadkach, pomocnych metod. W dużej mierze są to metody oparte na wyciszaniu i dawaniu dziecku bliskości. W większości nie ma wiarygodnych badań potwierdzających ich skuteczność, ale z pewnością nie są one szkodliwe.
Ograniczenie bodźców. Tzw. przebodźcowanie  może utrudniać zapadnięcie w sen i płynne przechodzenie w poszczególne jego fazy.  Stopniowe wyciszanie otoczenia, zmniejszenie intensywności światła i odgłosów dochodzących z otoczenia, ograniczenie telewizji oraz pstrokatych, świecących i grających zabawek mogą zredukować trudności związane ze snem. Warto wiedzieć, że ilość dopuszczalnych bodźców jest indywidualne, więc warto bacznie obserwować nawyki i ich konsekwencje u własnego dziecka.
Wieczorne rytuały. To czysta przyjemność zarówno dla rodziców, jak i dla malucha. Takie wieczorne BabySPA może nieść wiele radości. Zachęcam do wypróbowania relaksującego masażu i kąpieli. Snujcie także opowieści, bajajcie nawet od rzeczy,  rozmawiajcie z niemowlakiem; wszystko to w akompaniamencie łagodnej wyciszającej muzyki lub własnego śpiewu.
Przytulanie. To mój ulubiony sposób usypiania Zośki. Działa jak Magia. A magią jest chusta i Tula. Kilka chwil tulenia, bujania i Morfeusz przejmuje neurony dziecka. Istne Czary!

Co na temat zaburzeń snu niemowląt ma do powiedzenia medycyna? Choroby, nad którymi pochylam się u dziecka z trudnościami ze spaniem.
W większości przypadków niemowlęta, które nie umieją sprawnie udać się spać są okazami zdrowia i nie ma podstaw by doszukiwać się u nich problemów somatycznych. Istnieje jednak garstka dzieci, u których węszę i szukam jakiegoś chorobowego uzasadnienia sennych przypadłości. Jakie przypadłości biorę wówczas pod uwagę? W skrócie chodzi o wszystkie te zaburzenia, które mogą powodować fizyczny ból, a więc refluks żołądkowo-przełykowy, alergia na białko mleka krowiego, atopowe zapalenie skóry, owsica (choć to kazuistyka u niemowląt, szczególnie jedynaków poniżej 6.m.ż.), zapalenie ucha środkowego, kolka niemowlęca, dyschezja, zaburzenia SI, przegrzanie itd.. Lista jest o wiele dłuższa, ale rozwijam ją w swoich myślach indywidualnie dla każdego malucha, więc tu pozostawię pewien niedosyt.

Zachęcam do współspania, zachęcam do słuchania potrzeb niemowlęcia i odpowiadania na nie, nawet w odgłosach sprzeciwu otoczenia.

Dobrej nocy!

Piśmiennictwo:
1 Douglas PS, Hill PS., J Dev Behav Pediatr. 2013 Sep;34(7):497-507. Behavioral sleep interventions in the first six months of life do not improve outcomes for mothers or infants: a systematic review.
2. Middlemiss W, Granger DA, Goldberg WA, Nathans L., Early Hum Dev. 2012 Apr;88(4):227-32. Asynchrony of mother-infant hypothalamic-pituitary-adrenal axis activity following extinction of infant crying responses induced during the transition to sleep.
3. Galland, B.C., Taylor, B.J., Elder, D.E., & Herbison, P. Normal sleep patterns in infants and children: A systematic review of observational studies. Sleep Medicine Reviews. 2012, 16, 213–222.
4. Doan, T., Gay, C.L., Kennedy, H.P., Newman, J., & Lee, K.A Nighttime breastfeeding behavior is associated with more nocturnal sleep among first-time mothers at one month postpartum. Journal of Clinical Sleep Medicine, 2014, 10, 313–319.
5. Kendall-Tackett, K., Cong, Z., & Hale, T.W. The effect of feeding method on sleep duration, maternal well-being, and postpartum depression. Clinical Lactation, 2011, 2(2), 22–26.

TRZY SPOSOBY BY “NIECHCĄCY” ZEPSUĆ LAKTACJĘ I PRZEDWCZEŚNIE ODSTAWIĆ DZIECKO OD PIERSI

jak zepsuc laktacjeKarmienie piersią jest optymalną formą żywienia niemowląt. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że natura, choć w wielu swoich projektach się pomyliła, to karmienie piersią zorganizowała całkiem dobrze. Towarzystwa naukowe (WHO, AAP, ESPGHAN) również nie mają żadnych zastrzeżeń, jednoznacznie zalecają wyłączne karmienie piersią do końca 6. miesiąca życia i kontynuowanie go w czasie i po rozszerzaniu diety. WHO zaleca by karmić piersią do 2. roku życia lub dłużej, o ile życzy sobie tego matka i/lub dziecko. W Polsce jedynie 17% niemowląt w wieku 9 miesięcy jest karmionych piersią, a w 12 mż. z dobrodziejstwa mleka mamy korzysta jedynie 11,9% maluchów (Dane GUS z 2013r.). Oczywiście w niektórych przypadkach matka nie ma możliwości by karmić swoje dziecko piersią, ale w większości laktacja ustaje poprzez zamierzone, lub nie, działania mamy i jej otoczenia.

Początki mlecznej przygody bywają trudne. Mam nawet wrażenie, że tylko dla nielicznych mleczna droga na starcie nie jest wyboista. Większość boryka się z jakimiś przeciwnościami, począwszy od nieprawidłowej techniki przystawiania malucha, przez  nawał pokarmu, zapalenia piersi, po dyrdymały opowiadane przez otoczenie (tutaj znajdziesz listę dyrdymałów). Jak już mleczna droga przestanie być kręta i staje się przyjemnością cześć laktoszczęśliwych mam zaczyna wydziwiać i szaleć.

Podanie mleka modyfikowanego
To jeden z częstszych grzechów wobec karmienia piersią, zwłaszcza nawczesnym etapie laktacji. Każda ilość podanego mleka modyfikowanego zmniejsza laktację. Dzieje się to w czysto ekonomicznym mechanizmie. Popyt generuje podaż, jeśli któreś karmienie zastąpimy lub “wzbogacimy” mlekiem modyfikowanym, to o taką samą ilość mleka ograniczymy laktację. Wiele kobiet obawiając się, że dziecko się nie najada (płacze przy karmieniu, wybudza się kilka razy w nocy, marudzi) podaje maluchowi mleko modyfikowane. Nie ma dnia bym w gabinecie nie usłyszała, że mama karmi mlekiem modyfikowanym, bo “niestety mam mało pokarmu maluch się nie najadał/najadała “. Robi to zarówno z własnej inicjatywy jak i wobec braku wsparcia z zewnątrz. W okresie stabilizacji laktacji część mam ma poczucie pustych piersi i odbiera to jako sygnał niedoboru pokarmu. Nic bardziej mylnego. W czasie stabilizacji laktacji piersi przestają być magazynem mleka, a przechodzą w tryb produkcji w odpowiedzi na potrzeby – dziecko ssie, mleko się pojawia.

Jako pediatra oraz jako mama, która przeszła (i dalej kroczy) przez wyboistą laktacyjną ścieżkę uważam, że podanie mleka modyfikowanego powinno być ograniczone tylko do ściśle określonych problemów zdrowotnych (matki lub dziecka) i zalecone przez Certyfikowanego Doradcę Laktacyjnego i/lub lekarza. Powszechna dostępność mieszanek mlecznych i ich zalecanie na wszelkie dolegliwości jest błędem i działa na szkodę niemowląt oraz ich mam.

Rozszerzanie diety przed końcem 6. miesiąca życia
Powtarzam jak mantrę, sobie, znajomym i pacjentom. Karmienie piersią jest najlepszym sposobem żywienia niemowlęcia. Zapewnia podaż wszystkich składników pokarmowych, zapewnia również podaż dodatkowych, “magicznych” substancji w tym: immunoglobulin, komórek macierzystych, czynników immunologicznie czynnych, probiotyków, hormonów. Choć bobas wsuwający marchewkę, brokuła, kalafiora, banana lub inne warzywo wygląda uroczo; choć umorusana w kaszce, buraczkach czy dyni buzia malucha cieszy duszę i serce, to niegotowy na takie dobrodziejstwa przewód pokarmowy niemowlęcia przeklina, płacze i zdziera z siebie błonę śluzową. Rozszerzanie diety dziecka, które nie jest jeszcze na to gotowe – zarówno pod względem motoryki, jak i enzymów trawiennego, nie sprzyja jego prawidłowemu rozwojowi. Warto także pamiętać, że rozszerzanie diety bywa procesem powolnym. Nie wszystkie 6-miesięczne dzieci są na to przygotowane, niektóre tę gotowość uzyskują znacznie później. Do końca pierwszego roku życia mleko jest podstawowym składnikiem diety niemowlęcia. Jeśli spożywa ono jedynie homeopatyczne ilość pokarmów stałych, ale prawidłowo przybiera na masie ciała, rozwija się bez zastrzeżeń i wykazuje zainteresowanie nowymi produktami, to jest to norma i nie wymaga żadnej interwencji.

Szybka redukcja karmień piersią
Po 6. miesiącu życia większość dzieci zainteresuje się nowymi smakami i konsystencjami. Część z nich bardzo chętnie wpałaszuje wszystko to, co mu się podsunie. Znów jednak przypomnę, że pierwszym roku życia to mleko jest podstawą wyżywienia i nie należy zbyt szybko zastępować mlecznych posiłków pokarmami stałymi. Na samym początku rozszerzania diety zaleca się uprzednie podanie piersi a następnie nowego produktu. Przy zbyt agresywnym rozszerzaniu diety niemowlę  może nawet zupełnie zrezygnować z karmienia piersią, a przecież nie to jest celem matki karmiącej.

Długość karmienia piersią zależy od chęci, możliwości i motywacji mamy. Laktacyjny sukces wymaga także wsparcia otoczenia, ale to mama ma największy wpływ na rozwój swojego dziecka. W razie jakichkolwiek wątpliwości, pokus by przerwać mleczną drogę, powinna zasięgnąć opinii i pomocy Certyfikowanego Doradcy Laktacyjnego. Jestem pewna, że po takiej konsultacji większość problemów zniknie, a możliwość karmienia piersią da ogromną przyjemność i satysfakcje, ale przede wszystkim da to, co najlepsze dla dziecka.

Wszystkim Mamom i Dzieciom życzę długiej, usłanej różami Drogi Mlecznej!

Źródła:
1. Complementary Feeding: A Commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition, Journal of Pediatric Gastroenterology & Nutrition: January 2008 – Volume 46 – Issue 1 – p 99–110
2. Eidelman AL, Schanler RJ et al. AAP, Section on Breastfeeding. Breastfeeding and the use of human milk. Pediatrics 2012 Mar;129(3):e827-41

CZEGO LEKARZ, A ZWŁASZCZA PEDIATRA, NIE POWINIEN POWIEDZIEĆ O KARMIENIU PIERSIĄ?

MIlkBARŚmiem twierdzić, że wszyscy wiedzą jakie profity dla dziecka i matki niesie karmienie piersią. Grupą, która w tej kwestii wydaje się być najlepiej zorientowaną, są medycy. Owszem – WYDAJE SIĘ. Problem w tym, że jeśli świadomość mają, to prawidłowo jej nie wykorzystują. Dawka laktacyjnej wiedzy w trakcie studiów medycznych jest zbliżona do homeopatycznej. Podobne ilości przekazywane są w trakcie dalszych lat kształcenia. Szczęśliwie wiedza ta nie jest tajemną, można ją zdobyć, trzeba jednak chcieć przedrzeć się przez gąszcz przeszkód, zarówno finansowych, jak i mentalnych. ​

Uczestnicząc w grupach wspierających karmienie piersią można mieć wrażenie, że w większości gabinetów lekarskich trudno uzyskać rzetelną poradę laktacyjną. Moją pediatryczną duszę i serce zalewa wówczas potok krwi i złości. ​Bardzo nie lubię uogólniać, denerwuję się, gdy na wszystkich lekarzy wiesza się psy, koty i inne domowe zwierzęta. Wierzę, że antylaktacyjne wskazówki to jednak kazuistyka polskiej neonatologii i pediatrii.

Czego nie powinnaś usłyszeć w gabinecie pediatrycznym?

“Ma Pani za mało mleka”. To niestety jeden z większych grzechów, który można popełnić w trakcie rozmowy z młodą mamą na starcie jej mlecznego maratonu. Jeden z większych, ale i jedne z częstszych. Otóż, Droga Mamo Karmiąca, mleka masz zawsze pod dostatkiem, nigdy nie masz go za mało, zawsze masz go wystarczająco by wykarmić swoje (przynajmniej jedno) dziecko. Jeśli usłyszysz, że Twój potomek płacze bo go głodzisz, to zupełnie w to nie wierz, nie słuchaj, zignoruj, lub zrób cokolwiek by te słowa nie brzmiały w Twoich myślach. Jeśli Twoje dziecko przybiera na masie ciała i moczy pieluchy (kilka w ciągu dnia), to z pewnością jego płacz nie jest spowodowany głodem.

Poza skomplikowaną gospodarką hormonalną, która w dużej mierze rozgrywa się mózgu kobiety karmiącej, za tworzenie mleka odpowiada właśnie… głowa. Choć afirmacja zazwyczaj mnie śmieszy, to w tym przypadku działa mleczne cuda i stymuluje do produkcji pokarmu. Mleko jest rzeczownikiem niepoliczalnym, więc nie daj się namówić na mierzenie swojej mlecznej wydajności laktatorem. Nawet ten w najbardziej wypasionej (w tym przypadku całkiem adekwatne słowo) wersji nie zastąpi mechanizmu ssania dziecka, którego efektywności nie da się podrobić.

“Dziecko płacze/ rzuca się/ krzyczy/ wierci/ odrywa, bo się nie najada”. Okresy niepokoju podczas karmienia są zazwyczaj związane z tak zwanymi skokami rozwojowymi. Pomijając fakt, iż ów termin jest dla mnie idealnym wytłumaczeniem wszelkich macierzyńskich trudności (począwszy od marudzenia, po problemy z zasypianiem oraz po niepokój podczas karmienia), to doskonale koi on także nerwy innych mam, których dzieci zaczęły być trudniejsze w przystawieniu do piersi. Niektórzy mylnie nazywają te okresy kryzysem laktacyjnym, który tak naprawdę nigdy nie występuje.

“Ma pani chude/ tłuste mleko”. To niestety kolejny paskudny mit. Twoje Mleko jest idealnie dostosowane do potrzeb dziecka. Zupełnie inaczej niż każde inne mleko, które możesz podać dziecku. Nie oznacza to, że mleka modyfikowne są niedostosowane dla niemowląt, ale faktem jest, że nie są one idealne. Jeśli usłyszysz, że masz wodę lub śmietanę zamiast mleka, nie słuchaj, zignoruj i pod żadnym pozorem tego nie zapamiętuj…. a jeśli chcesz zobaczyć któryś z powyższych produktów, zajrzyj do lodówki.

małpa kp“Dieta Kobiety Karmiącej”. Otóż taka dieta NIE ISTNIEJE. Możesz jeść wszystko. Wypada jednak zachować odrobinę umiaru, by niepożądanie nie zwiększyć swoich gabarytów. Mleko tworzone jest z krwi, która krążąc w naczyniach krwionośnych, odwiedza każdy narząd, w tym gruczoły piersiowe. Jeśli wypijesz napój gazowany albo zjesz soczystego steka i wpałaszujesz pyszną zupę ogórkową/ cebulową/ serową lub dowolnie inną, Twoje dziecko nie dostanie tego na swoim mlecznym talerzu… Nie katuj się ubogą w produkty, a bogatą w wyrzuty sumienia dietą. Jedz tak, by czuć się sytą i szczęśliwą. A jeśli po którymś łakociu zauważysz zmianę zachowania dziecka, podejmij jeszcze kilka prób i oceń czy faktycznie powinnaś to wyeliminować ze swojego menu. Nie dotyczy to oczywiście dzieci ze zdiagnozowaną alergią pokarmową, w tym najczęstszą – alergią na białko mleka krowiego.

“Dziecko ma 2 /3 /4  miesiące… musi Pani rozszerzyć dietę, bo…”. Tu pojawia się pełen wachlarz śmiesznych argumentów. Liderem jest brak przyrostu masy ciała malucha. Warto wówczas pamiętać, że 100ml mleka ma znacznie wyższą kaloryczność niż tak chętnie wciskana dzieciom marchewka czy ziemniak w podobnej ilości. Kolejnym, mało wiarygodnym argumentem zachęcającym do wcześniejszego rozszerzania diety, jest potencjalna niedokrwistość. Otóż te same wspomniane wcześniej warzywa nie wpłyną na zwiększenie ilości żelaza w diecie malucha. Jeśli Twoje dziecko faktycznie ma niedokrwistość lub jest w grupie ryzyka jej wystąpienia (niska masa urodzeniowa, niedokrwistość w ciąży, ciąża mnoga, wcześniactwo) to, po konsultacji z lekarzem (pytanie wówczas KTÓRYM) należy dziecku podać preparat żelaza, ale do ukończenia 6. miesiąca życia nadal możesz karmić wyłącznie piersią.

“Dziecko nie przesypia nocy, bo jest karmione piersią”. Konia z rzędem temu, kto zagwarantuje, że odstawienie dziecka od piersi i włącznie mleka modyfikowanego zapewni kilku- albo nawet kilkunastogodzinny sen dziecka. Jeśli chcesz się w nocy wyspać, to weź dziecko do swojego łóżka albo poczekaj kilka lat. Możesz również zaakceptować to, że Twoje dziecko chce nocą pociumkać i się poprzytulać. Jedno jest pewne – każde dziecko kiedyś zacznie przesypiać noce.

Podobnych mitycznych fraz jest niestety o wiele więcej. Wszystkie mijają się z prawdą i niszczą wiarę w możliwości laktacyjne mamy karmiącej. O ile zasłyszane od sąsiadki, znajomej, Goździkowej czy Kowalskiego łatwo są ignorowane, to wypowiedziane w gabinecie lekarskim mogą skutecznie zakończyć niejedną mleczną przygodę. Mam nadzieję, że z każdym rokiem, z każdym nakarmionym piersią dzieckiem, tych dyrdymałów będzie coraz mniej.

Jeśli jednak masz jakiekolwiek wątpliwości i nosisz się z zamiarem zakończenia karmienia piersią, to zanim podejmiesz tą nieodwracalną decyzję, skonsultuj się z certyfikowanym doradcą laktacyjnym. Pełną ich listę znajdziesz tu: Certyfikowani Doradcy Laktacyjni w Polsce.

Pamiętaj także, że powinna to być tylko Twoja decyzja.

W powyższym tekście używałam dwóch słów, które w medycynie występują bardzo rzadko. Kobieta, która chce karmić piersią swoje zdrowe* dziecko ZAWSZE jest w stanie to zrobić i NIGDY nie ma nieodpowiedniego pokarmu.

Co daje mi prawo by pluć do własnego gniazda? Otóż to, iż sama byłam odbiorcą powyższych teksów i niejednokrotnie musiałam zmierzyć się z ich mitycznym echem. Wszystko po to, by nasza domowa mleczarnia wciąż działała na pełnych obrotach.

* Aktualnie istnieje tylko kilka bezwzględnych przeciwwskazań ze strony dziecka do karmienia pokarmem matki (galaktozemia, wrodzona nietolerancja laktozy – schorzenie bardzo rzadkie).